vortex napisał:

> Jak narazie twardo trzymam sie tego że czas płynie z niezmienną prędkością a
> przestrzeń sie nie zakrzywia przez prędkość.
>
> pozdrawiam
> vortex

Jesli mowisz powaznie, to powiem tak:
Kiedys Einstein robiac wiwisekcje grawitacji wykonal eksperyment z karuzela.
Zaobserwował, ze w doświadczeniu z karuzelą i ruchem przyspieszonym - gdy jeden
facet mierzy długość promienia na karuzeli, a drugi obwód tej karuzeli, to
okazuje sie, ze na karuzeli w ruchu przyspieszonym 2pi jest większe niż na
płaszczyźnie o krzywiźnie zerowej Euklidesa. (karuzele odzwierciedla koło).
Promień nie ulega zmianie, ale 2 pi staje się takie, jak rzutowane na
powierzchnie siodła czyli plaszczyzne przestrzeni o ujemnej krzywiźnie.
Logicznie okazuje się, że m dalej od środka karuzeli, a bliżej do jej ściany
zewnętrznej, tym czas płynie wolniej.
Eistein zauważył, że gdy obiekt przyspiesza - zmienia się jego czasoprzestrzeń.
Takiej zmienionej czasoprzestrzeni odpowiada geometria krzywizny ujemnej.
Wyciągnął z tego wniosek, że ruchu przyspieszonego nie można odróżnić od
grawitacji.

Polecam hasla geometria Riemanna i Minkowskiego

pozdrawiam
chal

· 

> Każda “cząstka” stanowi dwuwymiarową c z ę ś ć wielowymiarowego Gr
> awitora.
bzdura!

Każdej cząstce punktowej w ruchu
może odpowiadać geometria jednowymiarowej
geodezyjnej Grawitora.

Taką geodezyjną możemy obserwować na płaszczyźnie euklidesowej jako jej część:
punkt wymiarowo zerowy lub jednowymiarowy odcinek linii krzywej gładkiej albo
całą pętlową część geodezyjnej - okrąg lub elipsę.

Takie obserwacje są możliwe, ponieważ cała geodezyjna występuje w przestrzeni
wielowymiarowej (ponad dwuwymiarowej) i znajduje się w niej na odpowiednim
poziomie kwantowym – związanym z daną wartością wymiaru "krzywizny kołowej".

Natomiast różne “cząstki" są obiektami obserwowalnymi na płaszczyźnie
euklidesowej (w przestrzeni dwuwymiarowej) jako cienie Grawitorów fotonowych,
których geodezyjne znajdują się w różnych stanach kwantowych - na różnych
poziomach wymiaru "krzywizny kołowej".

Sadzac z kontekstu (ze nie nalezy zbaczac na polnoc), to chodzilo Ci o
rownoleznik, a nie poludnik. Na pewno najkrotsza droga miedzy punktami na kuli
(nawet o tej samej szerokosci geograficznej) nie wiedzie wzdluz rownoleznika,
czyli w plaszczyznie rownologlej do ziemskiego Rownika, ktora nie jest wcale
wyrozniona w problemie znajdowania drogi miedzy dwoma punktami.
Dla poludnika tez Twoja teoria nie pasuje jezeli punkty nie maja dlugosci
geograficznej rozniacej sie o 180stopni.

Geometria nieeuklidesowa nie jest az taka latwa ja Ci sie zdaje wydawac.

Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

...
> czas jest pochodna ruchu - w rzeczywistosci gdyby nie bylo ruchu (zadnego,
> rowniez bicia serca i na poziomie molekularnym!) to nie mozna by mowic o
> czasie,
>
> czas jest tylko pojeciem, a nie zadnym materialnym bytem,
>
> podobnie z przestrzenia - to jest pojecie, a nie byt materialny.

Na plaszczyznie opisu poslugujemy sie pojeciami.

W swiecie rzeczywistym mamy do czynienia z bytami materialnymi.
A czas i przestrzen wraz z jej geometria sa ich wlasciwosciami.

Wiec sa nie mniej materialne niz masa czy energia.

· 

Gość portalu: p. napisał(a):

> Na plaszczyznie opisu poslugujemy sie pojeciami.

- fakt, ze pojecia maja zwiazek z bytami materialnymi nie powoduje, ze one
staja sie bytami materialnymi,

czas jest miara ruchu, nie jest pojeciem opisujacym materialny byt, tylko
sposobem opisu relacji zachodzacej pomiedzy materia badaca w ruchu,

podobnie jest z przestrzenia - ta rowniez nie jest bytem materialnym, tylko
pojeciem zwiazku zachodzacego pomiedzy min dwoma elementami materii,
zajmujacymi rozne polozenia,

rowniez okreslenie czaso-przestrzen nie jest bytem materialnym - jest
konstrukcja czysto matematyczna,

> A czas i przestrzen wraz z jej geometria sa ich wlasciwosciami.
>
> Wiec sa nie mniej materialne niz masa czy energia.

- moze dla latwiejszego zrozumienia roznicy, gdy myslisz o 'czasie'
czy 'przestrzeni', pamietaj rowniez o innych miarach, takich jak glebokosc,
gestosc czy grubosc - to pomaga zrozumiec roznice pomiedzy materia, a pojeciami
opisujacymi zwiazki zachodzace w swiecie materialnym,

a to nie to samo.

Moim zdaniem wikipedia uprościła tu zagadnienie. Pył początkowo
rozszerza się kulistosymetrycznie wokół jądra. Potem na skutek
ciśnienia promieniowania słonecznego (które jest istotne przy
mikrometrowych rozmiarach pyłu) jest on delikatnie odchylany w
kierunku odsłonecznym. Ponieważ jednak równie istotną siłą dla pyłu
jest grawitacja, porusza się on po pewnej wypadkowej, która zagina
go najczęściej w łuk. Uwaga: na pył oddziałuje ciśnienie światła,
nie wiatr słoneczny! Wikipedia znowu sieje tu zamęt pisząc
o "ciśnieniu promieniowania korpuskularnego Słońca". O ciśnieniu
promeniowania mówimy zazwyczaj mając na myśli oddziaływanie fotonów,
nie korpuskuł. Korpuskuły tworzą natomiast wiatr słoneczny.
Pył, prócz tego, że tworzy przede wszystkim łukowaty warkocz,
rozciąga się też we wszystkich kierunkach w płaszczyżnie orbity
komety. Zazwyczaj tego "płaszczyznowego" pyłu nie dostrzegamy, chyba
że sami znajdziemy sie w tej płaszczyżnie. Widać wtedy pył po obu
stronach komety, nie tylko tej odsłonecznej. Niekiedy geometria
układu warkocze - kometa - obserwator - Słońe wygląda tak że i łuk
pyłowego warkocza zdaje sie "poprzedzać" kometę!
Przy okazji zdjęcie komety Hale-Bopp pięknie prezentującej oba
warkocze:
www.daviddarling.info/images/Hale_Bopp.jpg

[...]
>skoro tak jak powiedział vitmik,tak naprawdę nie wiemy
> co było najpierw kura czy jajko?

Jeżeli mamy jakieś pojęcie o biologi, to wiemy, że najpierw było jajko!!!

> Geometria euklidesowa przyjmuje jako pewnik ,że przez dowolny punkt"p"
> leżący na płaszczyżnie przechodzi tylko jedna prosta. [...]

Co za bzdura!!!

ac78f92aa421c5e2b9 napisała:

> [...]
> >skoro tak jak powiedział vitmik,tak naprawdę nie wiemy
> > co było najpierw kura czy jajko?
>
> Jeżeli mamy jakieś pojęcie o biologi, to wiemy, że najpierw było jajko!!!
>
> > Geometria euklidesowa przyjmuje jako pewnik ,że przez dowolny punkt"p"
> > leżący na płaszczyżnie przechodzi tylko jedna prosta. [...]
>
> Co za bzdura!!!
==========================
Rzeczywiście - bzdura niesamowita! Przez jeden punkt na płaszczyźnie przechodzi
nieskończenie wiele prostych.

Zagadka
witam serdecznie. pisze z zapytaniem, czy slyszal ktos o rozwiazaniu
nastepujacej zagadki: jest macierz kwadratowa 4x4 skladajaca sie z punktow
rowno od siebie oddalonych i z katami miedzy nimi 45, 90 i 180 stopni, czyli
po prostu 4 rzedy i 4 wiersze kropek na plaszczyznie kwadrata. tak poukladac
te punkty w przestrzeni )lacznie jest ich 16), by dalo sie poprowadzic lamana
cztero-odcinkowa przechodzaca przez WSZYSTKIE te punkty jednoczesnie. w gre
wchodzi jedynie geometria eulkidesowa. znalby ktos rozwiazanie??? mezce sie z
tym i nic nie przychodzi mi juz do glowy.. prosze o pomoc.

Gość portalu: EasyE napisał(a):

> witam serdecznie. pisze z zapytaniem, czy slyszal ktos o rozwiazaniu
> nastepujacej zagadki: jest macierz kwadratowa 4x4 skladajaca sie z punktow

Czy mozesz mi podac definicję macierzy skladającej sie z punktów??????

> rowno od siebie oddalonych i z katami miedzy nimi 45, 90 i 180 stopni, czyli

Czy mozesz mi wyjasnic co to znaczy ze pomiedzy dwoma punktami jest kąt 45
stopni??? Zastanawaim sie czy jestes w stanie wogole podac definicję kąta!??

> po prostu 4 rzedy i 4 wiersze kropek na plaszczyznie kwadrata. tak poukladac
> te punkty w przestrzeni )lacznie jest ich 16), by dalo sie poprowadzic lamana

w przestrzeni czy na płaszczyźnie ???

> cztero-odcinkowa przechodzaca przez WSZYSTKIE te punkty jednoczesnie. w gre
> wchodzi jedynie geometria eulkidesowa. znalby ktos rozwiazanie??? mezce sie z
> tym i nic nie przychodzi mi juz do glowy.. prosze o pomoc.

matematyka jest scisla a to zadanie jest jak ser szwajcarski...

zadadka
witam serdecznie. pisze z zapytaniem, czy slyszal ktos o rozwiazaniu
nastepujacej zagadki: jest macierz kwadratowa 4x4 skladajaca sie z punktow
rowno od siebie oddalonych i z katami miedzy nimi 45, 90 i 180 stopni, czyli
po prostu 4 rzedy i 4 wiersze kropek na plaszczyznie kwadrata. tak poukladac
te punkty w przestrzeni )lacznie jest ich 16), by dalo sie poprowadzic lamana
cztero-odcinkowa przechodzaca przez WSZYSTKIE te punkty jednoczesnie. w gre
wchodzi jedynie geometria eulkidesowa. znalby ktos rozwiazanie??? mezce sie z
tym i nic nie przychodzi mi juz do glowy.. prosze o pomoc.

> witam serdecznie. pisze z zapytaniem, czy slyszal ktos o rozwiazaniu
> nastepujacej zagadki: jest macierz kwadratowa 4x4 skladajaca sie z punktow
> rowno od siebie oddalonych i z katami miedzy nimi 45, 90 i 180 stopni, czyli
> po prostu 4 rzedy i 4 wiersze kropek na plaszczyznie kwadrata. tak poukladac
> te punkty w przestrzeni )lacznie jest ich 16), by dalo sie poprowadzic lamana
> cztero-odcinkowa przechodzaca przez WSZYSTKIE te punkty jednoczesnie. w gre
> wchodzi jedynie geometria eulkidesowa. znalby ktos rozwiazanie??? mezce sie z
> tym i nic nie przychodzi mi juz do glowy.. prosze o pomoc.

to zadanie ma rozwiazanie przez gruba kreske.

model GRAWITOR a
Model Grawitora:
Grawitor to wielowymiarowa czasoprzestrzenna kula. Na powierzchni Grawitora
występuje pole grawitacyjne o dodatnim ładunku, któremu odpowiada geometria
przestrzenna 4 pi rr. Wewnątrz Grawitora występuje pole grawitacyjne o ujemnym
ładunku, któremu odpowiada geometria przestrzenna 6 pi 1/3 r * w dalszej części
następują wyjaśnienia tych wielkości.

Grawitor jest wielowymiarowym modelem czasoprzestrzennego podwójnego układu pól
grawitacyjnych o przeciwnych ładunkach. Model Grawitora ma za zadanie między
innymi wytłumaczyć oddziaływanie grawitacyjne, które przebiega między polami
grawitacyjnymi o przeciwnych ładunkach. Grawitor powinien także w konsekwencji
tłumaczyć wiele ciekawych zjawisk, na przykład: czym są „cząstka”,
„antycząstka”, tak zwana „ciemna materia” i „ ciemna energia”, skąd się bierze
„masa” albo jak energia zamienia się w materię?

Grawitor fotonowy to Grawitor w stanie podstawowym czyli nieoddziałujący z
innymi Grawitorami ani z otaczającą go przestrzenią.

Uproszczony, bo ograniczony do dwuwymiarowej płaszczyzny euklidesowej obraz
Grawitora , możemy przedstawić jako okrąg. Ten okrąg odpowiada geodezyjnej
Grawitora.

Każda “cząstka” stanowi dwuwymiarową c z ę ś ć wielowymiarowego Grawitora.
Takiej “cząstce” odpowiada geometria geodezyjnej Grawitora znajdującej się w
odpowiednim stanie kwantowym – o ustalonej krzywiźnie przestrzeni -
przedstawiona na płaszczyźnie euklidesowej.

W Grawitorze fotonowym “cząstce” czyli fotonowi odpowiada geodezyjna Grawitora o
geometrii 2 pi r (o krzywiźnie zerowej).** Natomiast różne inne “cząstki” są
przedstawianymi na płaszczyźnie euklidesowej (przestrzennie dwuwymiarowymi)
„cieniami” różnych stanów kwantowych geodezyjnej wielowymiarowego
czasoprzestrzennie Grawitora.

Kwantowa teoria grawitacji

Znalazłam ciekawy adres:
www.fuw.edu.pl/festiwal/2006/Okolow/kwantowa_teoria_wzglednosci.pdf
stamtąd poniższe cytaty.

„Koneksja jest to przepis określający równoległość wektorów.
W danej przestrzeni można zdefiniować wiele różnych koneksji.”

Koneksje mogą określać „równoległość” wektorów (tych południkowych
czyli opisujących linie sił oddziaływania magnetycznego) dla różnych
stanów – o rożnej krzywiźnie - skręcającej lub rozkręcającej się
struno-gumki.

„Metryka jest to przepis, według którego określamy właściwości
figur geometrycznych. W danej przestrzeni można zdefiniować
wiele różnych metryk.”

Tu metryka może określać sposoby zmian „równoległości” wektorów
spowodowanych skrętami struno-gumki w danym stanie - o danej krzywiźnie
czyli opisywać oddziaływanie elektromagnetyczne.

Geometria jest określona poprzez wybór metryki i koneksji.
W danej przestrzeni można zdefiniować wiele różnych geometrii.”

Geometria przestrzeni - obiektów PRZESTRZENNIE czterowymiarowych może
ustalać stopień KRZYWIZNY takich obiektów. Czyli siły oddziaływań
grawitacyjnych takiego obiektu mogą być określane w PRZESTRZENI 5D lub
CZASOPRZESTRZENI 6D.

„Wielkości geometryczne np. pole powierzchni mogą się zmieniać tylko
w sposób nieciągły.”
????
Jak wynika z podanych przeze mnie przykładów, wielkości geometryczne
sfero-gumki mogą zmieniać się w sposób ciągły, ale „obserwacja” taka
musi zachodzić w przestrzeni 5D lub czasoprzestrzeni 6D. Wtedy zmiany
stanow - skrętów struno-gumki mogą być obserwowane jako ciągłe, ale
jej stany wyróżnione będą występować w sposób nieciągły – kwantowy.
No i wtedy mogą być one obserwowane w dwu- lub nawet
trójwymiarowej „płaszczyźnie” odniesienia jako wyróżnione stany kwantowe
będące efektami oddziaływania grawitacyjnego w 5D przestrzeni lub 6D
czasoprzestrzeni.

„Zasada nieoznaczoności w mechanice kwantowej:
Nie można wyznaczyć metryki E i koneksji A z dowolną dokładnością.
Podobnie w mechanice kwantowej nie można wyznaczyć z dowolną dokładnością
położenia i pędu cząstki.”
No, ale teraz, mam nadzieję, że już wiadomo, dlaczego :-)

pzdr.Lola

> No tak,, potwierdza Pan to co napisałem wyżej.
> Z tego co Pan głosisz wynika, że Pan zakładasz sobie iż geometria
> to taka abstrakcja oparta na wyobrażenach i jeśli wyobrazisz Pan sobie
> koło z którego zdejmiesz niewidzialny "obrys" to obrys stanie się
> okręgiem a koło będzie kołem bez obrysu.
> Tak? :-)

Dokładnie tak! Lepiej bym tego nie ujął. Geometria to abstrakcja (Taki platoński
świat idei, jeśli się już do starożytnych odwołujemy) i operuje na
wyidealizowanych obiektach. Okrąg to właśnie brzego koła, czyli krzywa (o
grubości 0), natomiast koło otwarte to wynik odjęcia od zbioru punktów pełnego
koła zbioru punktów okręgu.
Napisał pan, że obrys jest "niewidzialny" - to podwójna prawda - po pierwsze
jest niewidzialny dlatego, że cała geometria to abstrakcja (która oczywiście
może mieć zastosowanie w świecie fizycznym, jednak jest to abstrakcja), a zatem
okręgów geometrycznych nie widzimy w otaczającym nas materialnym świecie. Nie
możemy zatem naszymi gałkami ocznymi ich zarejestyrować. Po drugie - okrąg to
krzywa o grubości zero, więc nawet gdyby go jakoś w naszym świecie skonstruować,
to był by "niewidzialny".
To co rysujemy na kartce cyrklem (nawet mocno zaostrzonym rysikiem o dużej
twartości:) to tylko nasze liche przybliżenie idealnego okręgu. To taka
wizualizacja. Mózg ludzki może pojąć, że okrąg to zbiór punktów na płaszczyźnie
równo oddalonych od środka, ale bardzo wygodnie jest mu go sobie zwizualizować
jako krzywą linię, którą można zobaczyć. Nie ma nic złego w takiej wizualizacji
pod warunkiem, że pamięta się, że idealny okrąg ma grubość zero.

To o czym napisałem, to materiał pierwszych lat nauki matematyki w szkole
podstawowej.

Jeżeli Pan chce by geometria nie była abstrakcyjna, ale operowała na
materialnych przybliżeniach figur narysowanych na kartce, to sprowadzi Pan
matematykę, do zależności typu:
pole pow. punktu = nacisk * twardośc ołówka
:D
A chyba zgodzi się Pan ze mną, że to nie jest matematyka, ale raczej wydumana
"fizyka kreślarska" :D

Gość portalu: Kagan napisał(a):

> Nic nowego nie napisales.

Oczywiście. Dlatego dziwię się, że te same pytania wciąż wracają :)

> Ale jesli moze byc logika trojwartosciowa, to moze byc
> i n-wartosciowa, np. 4, 1000, czy 10 do potegi tysiacmiliardowej
> wartosciowa

Niezaprzeczalnie.

> ale chyba jest oczywiste, iz taka logika jest
> niepraktyczna (...)

Pardon, monsieur, niepraktyczna DLA KOGO? Dla Ciebie? Być może. Ale pytanie nie
dotyczyło Ciebie, tylko istosty zupełnie innej. Boga mianowicie (niezależnie od
tego, czy w niego wierzysz, czy nie).

W tym, co napisałem jest pewne myśl istotniejsza, niż założenie możliowści
istnienia logiki n-wartościowej. Myśl ta brzmi:

- jeśli mówimy o Bogu (choćby czysto teoretycznie) zdajmy sobie sprawę, że On
jest kimś zupełnie innym, niż my. Że nie przystaje do Niego nasza logika (jaka
by nie była...). Bóg (z definicji) jest jakby "poziom wyżej", na poziomie "meta"
z naszego punktu widzenia.

Stworzenie (konstrukt teoretycznym, rzecz prosta) żyjące w dwóch wymiarach
(czyli na płaszczyźnie) nie jest w stanie - nawet dysponując dużą wyobraźnią -
zrozumieć do końca pojęcia "sześcian" - bo do tego niezbędne jest rozumienie
(...świadomość...) istnienia trzeciego wymiaru. I takie stworzenie potrafi
wyprowadzić naprawdę logiczny dowód na to, że coś takiego jak "sześcian" istnieć
nie może. I co więcej - z punktu widzenia swojej dwuwymiarowej logiki będzie
miało rację.

To trochę tak, jak z geometrią. Proste równoległe nigdy się nie przetną? W
geomrtrii euklidesowej nie. Ale geometria euklidesowa to nie wszystko...

Jeżeli nauka ma zajmować szukaniem Prawdy (obiektywnej), to każda teoria
naukowa będzie miała kontrteorię. Nie ma systemu reguł, który byłby
jednocześnie zupełny i niesprzeczny (Twierdzenie Goedla 1931). Każda teoria
opiera się na założeniach (aksjomatach), które mogą być podważone. Suma kątów w
trójkącie jest równa 180 stopni, ale tylko przy założeniu, że dwie równoległe
proste nie przecinają się. A na płaszczyźnie która jest kulą (geometria
nieeuklidesowa) równoległe równoleżniki przecinają się.
Psychologowie ze szkoły Freuda wierzą w podświadomość. Behawioryści wierzą w
odruchy warunkowe, itd.
Markściści zakładali (zakładają ?), że ludzie będą szczęśliwi, jak będą
mieli "po równo" w sensie materialnym. Błędne założenie.
Liberałowie wierzą, że ludzie będą pracowici, a bogaci pracusie podzielą się
pieniędzmi z chorymi, źle urodzonymi i mniej inteligentymi. Tylko, że często
nieuświadamiają sobie, jak p. Gadomski, że ich teoria oparta jest na takich
założeniach. I istnieją ludzie, dla których nie liczy się PKB, pieniądze,
konsumpcja, kreowanie popytu i stopy procentowe. Rozwój to nie tylko wskaźniki.
Oprócz pieniędzy chciałbym mieć też trochę wolnego czasu dla rodziny zamiast
spędzać 11 godzin w pracy.

Co Pan myśli Panie Prezydencie? Jeżeli nie możemy obiektywnie stwierdzić, która
ekonomia jest lepsza, to może nie ma to większego znaczenia ? Kierując się
kryterium utylitarnym ("technoligicznej stosowalności" -LK) może warto
wybrać "trzecią drogę" premiera Blaira ?

PS.
A teraz cytat z kołakowizmu :-)
Leszek Kołakowski "Mit w logice" 1966
"Prawda jako wartość różna od skutecznej stosowalności jest tedy częścią mitu,
który warunkowe realności empirii odnosi do niewarunkowego świata. Jest częścią
mitologii Rozumu, która ustanawia nieciągłość między Rozumem i biologiczną
asymilacją świata, która więc nie chce uznać Rozumu za organ ciała. Jeśli mózg
jest częścią ciała, a rozum częścią zachowań mózgu, wartościowanie
epistemologiczne nie może być ocalone; nie może być ocalona prawda - jakość
wiedzy różna od stosowalności technologicznej; ani reguły logiki jako kodeks
przez myślącego zastany w naturze myśli.
Mit Rozumu potrzebny jest aby obecna była wiara, iż logika nasza nie jest
savoir-vivrem zbiorowości współpracujących w myśleniu, ani tylko faktyczną
jakością naszego cielesnego ustroju lub naszego sposobu mówienia.
Mit Rozumu nie jest prawdziwy ani fałszywy, ponieważ żaden mit nie polega
dychotomii prawdy i fałszu. Ale coś może być prawdziwe lub fałszywe tylko
dzięki mitowi Rozumu."

alsor napisał:

>
> Oni udowodnili tylko to co dawno zauważył H. Arp:
> kwazary są blisko, bo przesunięcie ku czerwieni nie zależy
> tu tylko od odległości, czy czasu, ale również od stopnia
> zjonizowania, masy atomowej, itd. - tam są po prostu
> takie różne warstwy - stratyfikacja...

ze niby takie rozwarstwienie powłok jak w atomie Bohra ?

> Arp też twierdzi, że alpha zmienia się lokalnie i skokowo,
> ale to głupoty - geometria i Phi nie podlegają zmianom w czasie,
> i przestrzeni, bo nie można zmieniać się w sobie!

Zaraz głupoty! A może jednak podlegają. Ja na ten przykład wciąż się zmieniam w
sobie!A co powiesz, jak okaże się, że podlegają? Hmmm...

Powiem tak: różne okręgi, o różnym promieniu narysowane na tej samej kartce,
można postrzegać jako obiekty, które są odrębnymi bytami i to będzie obserwacja
z poziomu klasycznego, płaskiego, euklidesowego postrzegania. Ale...
Te same okręgi można postrzegać jako jeden i ten sam obiekt (taki meta-okrąg),
który znajduje się w różnych stanach w wyższej wymiarowości.
Te same okręgi łącznie z punktem oraz z krzywymi gładkimi można postrzegać jako
jeden i ten sam obiekt (meta-okrąg).

Weźmy teraz i utożsamijmy stałą prędkość światła c z promieniem tego
meta-okręgu, a energię całkowitą z obwodem. Meta-okrag przechodząc od jednego
stanu do innego będzie się przejawiał jako okręgi o różnym obwodzie i promieniu,
ale w wyższej wymiarowości meta-okrąg ulega zmianie ciągłej, która na
płaszczyżnie euklidesowej może być obserwowana jedynie jako różne stany skokowe;
także w przypadku stanów okręgu jako punktu i krzywej gładkiej...
Taki meta-okrąg może być 1D sferą...

o takich sprawach rozpisuje się u siebie na podworku czyli na mojej stronie...

pozdrowionka

> Kwazary wylatują parami z jąder galaktyk macierzystych.
> Jest to jakaś nietypowa i gęsta materia,
> która rozpada/rozprasza się intensywnie i stąd
> zwiększony redshift, który potem stopniowo maleje...
>
> No, a ten słynny Einstein cross to dwie takie parki, hehe!

Cześć - włączam się do dyskusji :-)

> > Wiem na pwno, ze rozwiazanie istnieje. Nie upieram sie natomiast, ze w
> > geometrii euklidesowskiej.
>
> To moze podasz aksjomaty zebym wiedzial na czym bazujemy bo zaraz okaze sie ze
> rozwiaznaie ma byc w geometrii pankracego :-)))

To może zadanie powinno polegać na znalezieniu takiej geometrii, dla której
zadanie ma zawsze rozwiązanie ;-)

> A pole tymsamym dazace do zera - i ostatecznie bedace zerem

Odzielilbym jednak pojecia : "dazenie do zera" od "bycia zerem" nawet w
ostatecznosci :-).
Przyklad: istnieje ciag, ktory dazy w nieskonczonosci do zera ale zadna jego
wartosc nie jest zerem.A jaki ? O tym w nastepnym odcinku.

> > przyklad zwroc uwage, ze w geometrii nieeuklidesowskiej proste rownolegle
> > przecinaja sie w nieskonczonosci, a w euklidesowskiej nie przecinaja sie n
> igdy.Patrzysz chyba na zadanie nieco jednowymiarowo.

Wow! A ja zawsze myslalem, ze przecinaja sie w nieskonczonosci oznacza, ze
sie w ogole nie przecinaja - tak jak moj ciag, ktory dazy do zera w
nieskonczonosci i nie osiagnie zera nigdy. A tu tymczasem sie okazuje, ze
geometria euklidesowa wprowasza pojecie "nigdy", ktore jest troche dalej
niz nieskonczonosc , po prostu tam za miedza. :-)
No i chcialem jeszcze zauwazyc, ze jednowymiarowo to patrzy pankracy, bo caly
czas zmusza biednego Tomsa, zeby ukladal te punkty na jednej prostej, jakby nie
bylo miejsca na plaszczyznie ;-)

> No tak teraz to juz szykamy ogolnej toeori wszystkiego ....

Nie szukajcie - nie warto !

> > Ponadto nie ma takich trzech punktow, dla ktorych nie moznaby zadania
> > rozwiazac - zawsze jest taki trojkat, ktory bedzie dobry,

Mozna inaczej - narysujmy trojkat wpisany w okrag i trzy punkty po jednym na
kazdym z bokow - i siup zadanie rozwiazane ( a jak sie wpisuje konstrukcyjnie
trojkat w okrag to juz chyba kazdy powinien umiec).

> a Twoj dowod z
> > cieciwami jest taki sobie - przez jeden punkt mozna przeprowadzic ich
> > nieskonczenie wiele.

z tego co pamietam, to byly dwie , dwa punkty i jeszcze mialy miec
wspolny koniec i byc pod katem prostym (chyba sie nie myle) takie cieciwy, to
chyba trudniej znalezc niz jedna , no nie ?

> > Z kolei fakt, ze moze istniec wiecej niz jedno rozwiazanie wcale nie podwa
> za idei zadania - przeciez zadania konstrukcyjne czesto maja wiele rozwiazan.

Dobrze, ze zadanie konstrukcyjne pt.: budowa mostu Swietokrzyskiego mialo
jedno rozwiazanie ( i to w poprzek Wisly ) ;-)

> > Powodzenia w dalszych dociekaniach.
Tobie rowniez,
jak widac mozna sie duzo nagadac nie dotykajac w ogole zadania ;-)
GG.

Kagan:
> Stad bredzenia Cantora i jego nasladowcow o tzw. nieskonczonosci sa czysta
> abstrakcja, nie majaca niec wspolnego z realna, fizyczna rzeczywistoscia.

Do tych ,,nasladowcow Cantora'' spokojnie mozesz wliczyc wszystkich matematykow
i wszystkich fizykow. Ich obowiazkiem zawodowym jest codzienne abstrakcyjne
bredzenie.

Kagan:
> w geometrii euklidesowej [...] mozna np. poprowadzic z punktu A do punktu B (A
> rozne od B) NIESKONCZONA ilosc odcinkow, jako iz odcinek (odcinek prostej) ma
> tylko jeden wymiar (dlugosc), NIE ma on w/g Euklidesa szerokosci (albo
> szerokosc=0). Nie zgadza sie to oczywiscie z doswiadczeniem, bo doswiadczalnie
> mozna poprowadzic tylko jeden prosty odcinek miedzy dwoma roznymi punktami na
> plaszczyznie.

W geometrii euklidesowej dwa rozne punkty wyznaczaja dokladnie jeden odcinek.
Wymiar nie ma tu nic do rzeczy. Jesli chodzi Ci o znalezienie JAKIEJS
rozbieznosci miedzy geometria euklidesowa i ,,doswiadczeniem'' (co da sie
zrobic), to musisz postarac sie o cos bardziej finezyjnego.

Kagan:
> Stad mamy inne geometrie, ktore bardziej zgadzaja sie z empiria. Jedna z nich
> jest geometria na powierzchni kuli. W tej geometrii nie jest istotne, jaki kat
> jest miedzy dwoma liniami prostymi, ale jak sa one polozone na powierzchni
> kuli. Jesli sa one odpowiednio polozone wzglem siebie, to nawet jak sa wobec
> siebie o 90 stopni, to sie one NIE przecinaja (proponuje wziac globus, pilke
> itp. model kuli i wykonac kilka prostych eksperymentow, np. przytknac dwie
> obraczki do powierchni kuli: obraczka to model prostej na powierchni kuli).

Na nietypowych powierzchniach musisz nietypowo zdefiniowac linie prosta. Wg
powszechnie przyjmowanych standardow Twoje obraczki nie sa liniami prostymi.
Tylko linie o zerowej krzywiznie wewnetrznej (geodezyjne) sie kwalifikuja. A
wiec na powierzchni kuli

Gość portalu: Stefan napisał(a):

> Kagan:
> > Stad bredzenia Cantora i jego nasladowcow o tzw. nieskonczonosci sa czysta
> > abstrakcja, nie majaca niec wspolnego z realna, fizyczna rzeczywistoscia.
>
> Do tych ,,nasladowcow Cantora'' spokojnie mozesz wliczyc wszystkich matematykow
> i wszystkich fizykow. Ich obowiazkiem zawodowym jest codzienne abstrakcyjne
> bredzenie.
K: Produkujace owe nieskonczonosci, ktore sa pozniej jak najbardziej
"naukowo" RE-normalizowane...

Kagan:
w geometrii euklidesowej [...] mozna np. poprowadzic z punktu A do punktu
B (A rozne od B) NIESKONCZONA ilosc odcinkow, jako iz odcinek (odcinek
prostej) ma tylko jeden wymiar (dlugosc), NIE ma on w/g Euklidesa szerokosci
(albo szerokosc=0). Nie zgadza sie to oczywiscie z doswiadczeniem, bo
doswiadczalnie mozna poprowadzic tylko jeden prosty odcinek miedzy dwoma
roznymi punktami na plaszczyznie.

W geometrii euklidesowej dwa rozne punkty wyznaczaja dokladnie jeden odcinek.
Wymiar nie ma tu nic do rzeczy. Jesli chodzi Ci o znalezienie JAKIEJS
rozbieznosci miedzy geometria euklidesowa i ,,doswiadczeniem'' (co da sie
zrobic), to musisz postarac sie o cos bardziej finezyjnego.
K: Zapomnij o szkole, i pomysl: jesli linia ma szerokosc rowna zero,
to ile mozna takich linii poprowadzic miedzy dwoma punktami?
I ty piszesz o "abstrakcyjnym mysleniu", a myslisz w/g stereotypow...

Kagan:
Stad mamy inne geometrie, ktore bardziej zgadzaja sie z empiria. Jedna z
nich jest geometria na powierzchni kuli. W tej geometrii nie jest istotne,
jaki kat jest miedzy dwoma liniami prostymi, ale jak sa one polozone na
powierzchni kuli. Jesli sa one odpowiednio polozone wzglem siebie, to nawet
jak sa wobec siebie o 90 stopni, to sie one NIE przecinaja (proponuje wziac
globus, pilke itp. model kuli i wykonac kilka prostych eksperymentow, np.
przytknac dwie obraczki do powierchni kuli: obraczka to model prostej na
powierchni kuli).

Na nietypowych powierzchniach musisz nietypowo zdefiniowac linie prosta. Wg
powszechnie przyjmowanych standardow Twoje obraczki nie sa liniami prostymi.
K: Ja mowie o "idealnej" obraczce, czyli idealnie okraglej...

Tylko linie o zerowej krzywiznie wewnetrznej (geodezyjne) sie kwalifikuja.
K: Mow po ludzku, nie udawaj "ucunego", jak prowadzasz nowy termin, to
go zdefiniuj, chyba ze jest on powszechnie znany...

A wiec na powierzchni kuli

grgkh napisał:

> Mówisz jakieś kompletne bzdury. Ty nie masz z nauką ZUPEŁNIE nic wspólnego.
>
Być może z twoją nauką nie.

> > Komputer i matematyka to dwa różne pojęcia.
> > Chyba sobie zdajesz z tego sprawę?
>
> A do czego to się ma odnosić? CZy zdajesz sobie sprawę "o co mnie posądzasz"?
> Czy wiesz o czym mówisz?

Jeszcze nie pamiętasz o czym rozmawiamy?Ty twierdzisz,że informacja istnieje
poza wszechświatem materialnym ,istniała zawsze w postaci macierzy.Ja ci
tłumaczę,że macierz to pojęcie matematyczne powstałe w umyśle ludzi.
>
> > Matematyka ma zastosowanie [...]
>
> Ma. I co z tego? A w mózgu ludzkim, albo mózgu ośmiornicy ma?
> A nóż ma zastosowanie do zarzynania kozła ofiarnego, by się go dało spalić ku
> uciesze głupiego, samolubnego, okrutnego bożka. I co z tego?

Cz ktoś cię skrzywdził,że jesteś pełen nienawiści?
>
> > My liczymy w systemie dziesiętnym,
> > chyba dlatego ,że mamy dziesięć palców.
> > Gdybyśmy mieli 26 palców prawdopodobnie
> > mielibyśmy też inny system ,nie dziesiętny.
> > I nasza matematyka by nie istniała.

Niezbyt dobrze mnie zrozumiałeś ja miałam na myśli systemy liczb.Poczytaj coś o
tym.
www.programuj.com/artykuly/rozne/sysliczb.php
>
> Nasza matematyka obejmuje wszystkie możliwe systemy liczenia. W Mezopotamii
> stosowano nawet (zapisy z pisma klinowego) system sześćdziesiątkowy. Stąd się
> do dziś używa jednostki zwanej kopą. Rok dzieli się na 12 miesięcy, a tuzinem
i
>
> mendlem posługujemy się nadal. Brytyjczycy mają inne wielokrotności dla
swoich
> podjednostek monetarnych, długości i wagi. Ty, Tesso, bredzisz... bo nie
> rozumiesz ogólności świata matematyki.

To samo mogłabym powiedzieć o tobie.To zdumiewające!

Nie rozumiesz tego, że prawo Pitagorasa
> i Talesa są prawami, które wynikają z prostych definicji - płaszczyzny,
> prostej, kąta, liczby naturalnej i rzeczywystej itd...

Tak na płaszczyżnie euklidesowej to prawo obowiązuje,ale są też inne
przestrzenie.Jest przestrzeń nieeuklidesowa.
W książce Richarda P.Feynmana "Feynmana wykłady z fizyki"tII cz.2 na stronie 411
jest temat "Geometria czasoprzestrzeni".Nasza przestrzeń jest zakrzywiona.Tak
wynika z teorii względności."Przestrzenią zakrzywioną nazwiemy więc taką
przestrzeńw której wystąpi jeden z następujących rodzajów odstępstw
geometrycznych:suma kątów w trójkącie różni się od 180 stopni,stosunek obwodu
okręgu i liczby 2 pi nie jest równy promieniowi ....."
Co ty na to?
>
> Czy zauważyłaś, że TO DZIEJE SIĘ SAMO? Zaistnienie definicji MUSI ZASKUTKOWAĆ
> WSZYSTKIMI MOŻLIWYMI PRAWAMI Z NICH WYNIKAJĄCYMI. Ponadto, istnieją WSZYSTKIE
> MOŻLIWE DEFINICJE (wewnątrz matematyki). To, czy jakiś człowiek je "odkryje"
> jest nieistotne. Można je odkrywać wciąż na nowo, zapominać, a i tak one
zawsze
>
> są i jest WSZYSTKO, co z nich wynika, bo to, co wynika ZAWSZE JEST TAKIE SAMO.
>
> ZAWSZE JEST, ZAWSZE BYŁO I ZAWSZE BĘDZIE TAKIE SAMO.

Nie zawsze
>
> Jest jak Twój Bóg. Tylko, że bożki są wciąż nowe i każdy jest bzdurnie
> absurdalny, a cała matematyka istnieje poza wszechświatami. I, ponieważ jest

Bożków jest dużo ale tylko jeden Bóg prawdziwy.
>
> nich niezależna, więc TAM musimy szukać miejsca, w którym musi być nasz
wielki
> dom.
>
> > Czy nie mówię prawdy?
>
> B R E D Z I S Z.
Z twojej strony jest brak zrozumienia,niestety

zbig44 napisał:
| robakks napisał:

|| Oś obrotu Ziemi była by na początek dobrym modelem do analizy w
|| temacie: czym różni się wymiar od pomiaru. Co Pan o tym sądzi? :-)

| Mogę się zgodzić co do zakresu rzeczywistości funkcjonującej "w danej
| chwili" we "wspólnej" nam wszystkim, także tu dyskutującym, "płaszczyźnie"
| zdarzeń. Na tej "płaszczyźnie" postrzegamy np. oś Ziemi tak jak ją
| postrzegamy i "naukowo" opisujemy; także wszelkie dotychczasowe
| dyskusje w nauce kręcą się głównie wokół takich "płaskich" osi.
|
| Tymczasem, Rzeczywistość Obiektywnie Istniejąca (to co mi się ROI jako
| Wszechbyt ;) to jednak wg mnie co najmniej "przestrzeń" wszystkich
| fizycznie możliwych zdarzeń, które "gdzieś" i "kiedyś" się zrealizowały lub
| (z)realizują.
| Ten dodatkowy "wymiar" prowadzący od płaskiego pojmowania przestrzeni
| zdarzeń do jej pełnego oglądu wiążę z kategorią prawdopodobieństwa,
| którą w ROI rządzą reguły kwantowomechanicznej amplitudy tegoż
| prawdopodobieństwa przy przechodzeniu od "płaszczyzny" do "płaszczyzny"
| zdarzeń.
|
| Ponieważ wspomnianą "przestrzeń" można przeciąć taką "pofałdowaną"
| lub co gorzej "pomarszczoną" "płaszczyzną" na nieprzeliczalną liczbę
| sposobów o bliżej nieokreslonej mocy ich zbioru, to to co wyróżnia tę naszą
| wspólną postrzeganą, to nasza świadomość, warunkowana taką a nie inną
| klasą tego typu przecięć, w których może ona (z "upływem czasu")
| postrzegać takie fenomeny jak oś obrotu Ziemi czy gwiazdy neutronowe, a
| nawet próbować wyróżnić strzałę czasu, w której Słońce emituje pole EM a
| nie pochłania (świat, w którym robi to drugie, wydawałby się nam nie
| znającym tego pierwszego równie naturalny, jak obecny, a wszelkie
| dywagacje sugerujące strzałę czasu w której Słońce miałoby emitować
| światło - niespełna rozumu; świadomość nasza funkcjonuje jednak inaczej -
| to przypadek /wyróżniona przez nas i istotna jedynie dla takich jak my
| bytów, najzupełniej arbitralnie z punktu widzenia przestrzeni zdarzeń
| wybrana trajektoria/ warunkujący zarazem ten nasz ogląd świata, dla
| którego konieczna jest kompletna ślepota na ten "trzeci", dopełniający
| miary wszechrzeczy "wymiar" przestrzeni zdarzeń) .

Moim zdaniem, gdyby oś obrotu Ziemi była wyłącznie fikcją, ułudą,
abstrakcyjnym wyobrażeniem - to uzasadnienie pór dnia:
ranek, południe, wieczór, noc (w strefie umiarkowanej) - było by
pozbawione głównego atrybutu a przecież pory dnia są rzeczywiste
i przez wszystkich doświadczane.
Człowiek w swojej wyobraźni potrafi rozpoznać bieguny i stworzyć
rzeczywiste odwzorowanie Ziemi o nazwie globus. Dobrze zrobiony globus
także ma oś wokół której da się "ziemię" obracać w jedną lub drugą stronę.
Człowiek w swojej wyobraźni potrafi także zatrzymać chwilę a więc
stworzyć stop-klatkę w której nie ma żadnych zdarzeń oprócz nieruchomych
obiektów. To odwzorowanie nazywa się GEOMETRIA.
Czy zgadzasz się Pan, że geometria znanego Świata nie zależy
od żadnej aksjomatyki a oś obrotu rzeczywistej Ziemi jest elementem
rzeczywistej geometrii którą człowiek może czytać z otaczającego go
REALA? :-)

nowak11 napisał:

> "Dodatkowy wymiar kołowy" - TAK! To mi odpowiada! Coś jest nie tak z
wymiarami.
>
> Pisałem o tym w wątku "Gdzie jest czwarty wymiar?". Z jakichś przyczyn nie
> widzimy go...Może dlatego, że... jest kołowy!:))). Przyznam, że niewiele
> zrozumiałem z Twojej wymiany zdań z Bonobem:))). Jesteście niesamowici! Więc
z
> pewną taką nieśmiałością ośmielę się podzielić z Wami swoimi spostrzeżeniami
na
>
> temat "kołowej" lub "sferycznej" wymiarowości przestrzeni. Jak sprawdzić, że
> jestem na zewnątrz lub w środku okręgu ewentualnie kuli? Najlepiej gdybym
mógł
>
> na siebie spojrzeć z zewnątrz, albo gdyby powiedział mi o tym ktoś kto stoi z
> boku!:). I to jest to - brakuje mi perspektywy! Wracam do lektury Twojej
> rozmowy z Bonobem, może coś zrozumiem:)

Jestem w lekkim szoku:-)
Model Grawitora fotonowego zdaje się idealnie pasować do przewidywań
teoretycznych D.D dotyczących kwantowej natury czasoprzestrzeni.
Pisałam, że Grawiton fotonowy jest modelem grawitacyjnym – „foton”
znajduje się we własnym polu grawitacyjnym. Grawitor fotonowy jest
w zasadzie modelem sfery znajdującej się w ruchu. Czasoprzestrzeń
tego ruchu jest ograniczona jego geometrią. Czasoprzestrzeń Grawitora
wyznacza jego geometria, z której wielkość promienia wytycza zależność wymiaru
przestrzennego x od wymiaru czasu t = c. Dokładniej x = 300 000km (w
zaokrągleniu), natomiast czas t = 1 sekunda.

Gdy Grawitor tak jak 1D gumko-struna „rozkręca się” lub „skręca” w sposób
ciągły – wszystkie jego stany o zmiennej krzywiźnie występują w odpowiednim
porządku. Ale, jak już pisałam, gdybyśmy rzutowali jego kolejne stany zapisując
jako osobne stop-klatki, moglibyśmy zaobserwować ich zróżnicowaną geometrię.

Co "wewnątrz", a co "na zewnątrz"?

Grawitor fotonowy jest sferą, do której doklejony jest „foton”.
Wyobraźmy sobie, że znajdujemy się na zewnątrz czasoprzestrzeni
Grawitora fotonowego. Mało tego, znajdujemy się na zewnątrz czasoprzestrzeni
wielu takich Grawitorów - nieobserwowalną na dwuwymiarowym ekranie
czasoprzestrzeń reprezentują Grawitory fotonowe. Powiedzmy, że na każdym
Grawitorze mieszka ludzik Fotonik, więc na dwuwymiarowym ekranie (płaszczyżnie
euklidesowej) obserwujemy Ludziki Fotoniki. Do ekranu docierają Ludziki –
Fotoniki z Grawitorów o różnej krzywiźnie – w różnych stanach.
Ludziki –Fotoniki nie potrafią dostrzec lub stwierdzić różnicy swoich stanów.
Ale my – obserwatorzy zewnętrzni - możemy.
Zauważamy brak ciągłości zdarzeń zachodzących w relacji między poszczególnymi
Grawitorami. Ludziki-Fotoniki na naszym ekranie będą nagle znikały w jednym
miejscu i pojawiały się w innym, ale nie potrafimy wychwycić na ekranie
ciągłości tych „przeskoków”ze stanu do stanu, bo Grawitory znajdują się "poza
ekranem" w wyższej wymiarowości.

Model Grawitora przewiduje możliwość występowania fotonu w różnych stanach na
sposób ciągły (opisując to wzorem E = k x 2 pi c dla 1D sfery w wymiarze
krzywizny lub E = k x 4 pi cc dla 2D sfery w wymiarze krzywizny)
oraz
na sposób kwantowy na stop –klatkach, które są obserwowalne na naszym ekranie
w danej chwili T czasu obserwatora.

Model Grawitora reprezentuje relacje pomiędzy poszczególnymi jego stanami.
Każdy foton-Ludzik na ekranie może reprezentować tę samą historię określając
swoje miejsce w całym modelu Grawitora fotonowego w ruchu – niosąc ze sobą
informację o całości wszechświata „fotonu”.

Problem czasu. Jeśli uznamy, że promień jest odwrotnie proporcjonalny do
krzywizny czasoprzestrzeni Grawitora fotonowego, wówczas jego różne stany będą
wyznaczały inny czas własny dla ludzika Fotonika w różnych Grawitonach. Ale
cały wszechświat „fotonu”, jak wynika z modelu jest ograniczony do 1 sekundy.

pozdrawiam
Lola

W przestrzeni ponadwuwymiarowej tak zwana lustrzana symetria cząstki i jej
antycząstki jest „specyficzna”, bo wynika z kąta nachylenia cząstki i
antycząstki względem siebie równego 90 stopni. Dlatego foton jako cząstka
punktowa jest cząstką i własną antycząstką jednocześnie. A to z tego powodu, że
geometria antyfotonu występuje na dwuwymiarowej płaszczyźnie, ale prostopadłej
(w trzecim wymiarze prostym) względem dwuwymiarowej płaszczyzny euklidesowej, w
której "występuje" foton. Jak wynika z geometrii Grawitora fotonowego, okazuje
się, że cząstka i jej antycząstka mają takie same geometrie, a co za tym idzie
takie same „masy”: Byłby to jednak wniosek zbyt pochopny, ponieważ jeśli foton i
antyfoton znajdują się w ruchu, ich geometrie stają się bardziej zróżnicowane.
Geodezyjna Grawitora fotonowego odpowiadająca cząstce punktowej w ruchu (czyli
trajektorii tej cząstki) przedstawiamy jako „równik” Grawitora. Taka cząstka
punktowa poruszając się ciągnie za sobą własną antycząskę znajdującą się w
„wyższych wymiarach”, którą przedstawiliśmy jako „południk” (znajdujący się na
płaszczyźnie prostopadłej do podstawowej płaszczyzny fotonu). Temu tandemowi:
cząstka wraz z jej antycząstką - znajdujących się w ruchu - odpowiada sferyczna
powierzchnia Grawitora fotonowego, na której uplasowana jest energia cc. Tworzy
ona pole grawitacyjne o dodatnim ładunku wielkości 4 pi rr.
Specyficzna symetria wynikająca z modelu Grawitora fotonowego wyjaśnia, dlaczego
foton i antyfoton ( a co za tym idzie każda dana cząstka i jej antycząstka)
powinny mieć takie same „masy”, a ściślej taką samą geometrię jednak występującą
w „różnej wymiarowości”. Cząstki I antycząstki powinna fizycznie różnicować
jedynie ich różna wymiarowość. Symetria lustrzana układu cząstka - antycząstka,
jak widać, jest rzeczywiście „złamana”. Specyfika tego złamania polega na tym,
że gdy cc = 4 pi rr, to rr = xx + yy + zz dla antyfotonu, a dla cząstki rr = xx
+ yy.

Pole antyfotonu na płaszczyźnie euklidesowej można przedstawić geometrycznie
jako dwuwymiarowe rzuty dwóch czasz - sferycznych części Grawitora: północnej i
południowej. Jeśli miałby to być obraz adekwatny do przedstawienia fotonu jako
okręgu na płaszczyźnie euklidesowej, to antyfotonowi odpowiadałby obraz dwóch
kół przedstawionych jako rzuty na dwóch równoległych płaszczyznach
euklidesowych; i to kół pomniejszonych o wielkość geodezyjnej Grawitora.

Czyli że płaszczyzny te byłyby rownoległe do płaszczyzny euklidesowej
przedstawiającej foton! Znaczyłoby to, że:

1. antyfoton jest „niewidoczny”, ponieważ występuje w czasoprzestrzeni o innej
wymiarowości niż foton i nie może być przedstawiony w całości na dwuwymiarowej
podstawowej płaszczyźnie euklidesowej tak jak foton; może być jedynie
przedstawiony na tej płaszczyźnie symbolicznie jako punkty biegunowe na
geodezyjnej trajektorii fotonu .
2. antyfoton na równoległej płaszczyźnie euklidesowej może być obserwowany jako
pojedyńcza brana o promieniu r < c / 2 pi, która jest „cieniem” podwójnej brany .

Foton i antyfoton można przedstawić na hiperpłaszczyźnie jako koło. Ale to także
jest obraz „umowny”. Geometria czasoprzestrzeni antyfotonu tak się ma do
postrzeganego przez nas fotonu jako cząstki punktowej jak sfera względem
dowolnego punktu geometrycznego na tej sferze.

Proces anihilacji cząstka - antycząstka może być obserwowany jako pozorny zanik
obu obiektów, ponieważ przechodzą one wówczas w obiekt przestrzennie spójny w
pięciu wymiarach. Ten obiekt stanowi pole grawitacyjne Grawitora o dodatnim
ładunku. I pewnie dlatego „zjawisko anihilacji nie jest zbyt powszechne…”
Cząstka, której energię kinetyczną (c ) opisuje geometria geodezyjnej Grawitora
oraz antycząstka, której energię kinetyczną (c) opisuje geometria powierzchni
Grawitora - oba te obiekty wymagają użycia różnej aparatury obserwacyjnej ze
względu na różne wymiarowości tych zjawisk. Obie tworzą układ pola
elektro-magnetycznego w polu grawitacyjnym o "dodatnim ładunku” (na powierzchni)
Grawitora.
Przecież foton to cząstka elementarna nie mająca ładunku elektrycznego, a jest
nośnikiem oddziaływań elektromagnetycznych i stanowi kwant energii
promieniowania elektromagnetycznego. Model Grawitora fotonowego ujawnia nam, że
jeśli obiekt spójny w pięciu wymiarach zostaje „rozczłonowany” wymiarowo przez
sposób obserwacji, część jego energii całkowitej „pozostaje w wyższych
wymiarach”. Niewidoczne linie sił pola magnetycznego wyznaczają „południki”
Grawitora fotonowego. A pozostałą część fali grawitacyjnej stanowi widoczna
„równikowa” trajektoria fotonu odpowiadająca linii sił pola „elektrycznego”.

kwantowa natura czasoprzestrzeni
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12172&w=46466046&a=55681881
nowak11 napisał:

> "Dodatkowy wymiar kołowy" - TAK! To mi odpowiada! Coś jest nie tak z
wymiarami.
>
> Pisałem o tym w wątku "Gdzie jest czwarty wymiar?". Z jakichś przyczyn nie
> widzimy go...Może dlatego, że... jest kołowy!:))). Przyznam, że niewiele
> zrozumiałem z Twojej wymiany zdań z Bonobem:))). Jesteście niesamowici! Więc
z
> pewną taką nieśmiałością ośmielę się podzielić z Wami swoimi spostrzeżeniami
na
>
> temat "kołowej" lub "sferycznej" wymiarowości przestrzeni. Jak sprawdzić, że
> jestem na zewnątrz lub w środku okręgu ewentualnie kuli? Najlepiej gdybym
mógł
>
> na siebie spojrzeć z zewnątrz, albo gdyby powiedział mi o tym ktoś kto stoi z
> boku!:). I to jest to - brakuje mi perspektywy! Wracam do lektury Twojej
> rozmowy z Bonobem, może coś zrozumiem:)

Jestem w lekkim szoku:-)
Model Grawitora fotonowego zdaje się idealnie pasować do przewidywań
teoretycznych D.D dotyczących kwantowej natury czasoprzestrzeni.
Pisałam, że Grawiton fotonowy jest modelem grawitacyjnym – „foton”
znajduje się we własnym polu grawitacyjnym. Grawitor fotonowy jest
w zasadzie modelem sfery znajdującej się w ruchu. Czasoprzestrzeń
tego ruchu jest ograniczona jego geometrią. Czasoprzestrzeń Grawitora
wyznacza jego geometria, z której wielkość promienia wytycza zależność wymiaru
przestrzennego x od wymiaru czasu t = c. Dokładniej x = 300 000km (w
zaokrągleniu), natomiast czas t = 1 sekunda.

Gdy Grawitor tak jak 1D gumko-struna „rozkręca się” lub „skręca” w sposób
ciągły – wszystkie jego stany o zmiennej krzywiźnie występują w odpowiednim
porządku. Ale, jak już pisałam, gdybyśmy rzutowali jego kolejne stany zapisując
jako osobne stop-klatki, moglibyśmy zaobserwować ich zróżnicowaną geometrię.

Co "wewnątrz", a co "na zewnątrz"?

Grawitor fotonowy jest sferą, do której doklejony jest „foton”.
Wyobraźmy sobie, że znajdujemy się na zewnątrz czasoprzestrzeni
Grawitora fotonowego. Mało tego, znajdujemy się na zewnątrz czasoprzestrzeni
wielu takich Grawitorów - nieobserwowalną na dwuwymiarowym ekranie
czasoprzestrzeń reprezentują Grawitory fotonowe. Powiedzmy, że na każdym
Grawitorze mieszka ludzik Fotonik, więc na dwuwymiarowym ekranie (płaszczyżnie
euklidesowej) obserwujemy wyłącznie Ludziki Fotoniki.
Do ekranu docierają Ludziki –Fotoniki z Grawitorów o różnej krzywiźnie – w
różnych stanach.
Ludziki –Fotoniki nie potrafią dostrzec lub stwierdzić różnicy swoich stanów.
Ale my – obserwatorzy zewnętrzni - możemy.
Zauważamy brak ciągłości zdarzeń zachodzących w relacji między poszczególnymi
Grawitorami. Ludziki-Fotoniki na naszym ekranie będą nagle znikały w jednym
miejscu i pojawiały się w innym, ale nie potrafimy wychwycić na ekranie
ciągłości tych „przeskoków”ze stanu do stanu, bo Grawitory znajdują się "poza
ekranem" w wyższej wymiarowości.

Model Grawitora przewiduje możliwość występowania fotonu w różnych stanach na
sposób ciągły (opisując to wzorem E = k x 2 pi c dla 1D sfery w wymiarze
krzywizny lub E = k x 4 pi cc dla 2D sfery w wymiarze krzywizny),
oraz
na sposób kwantowy na stop –klatkach, bez uwzględnienia wymiaru krzywizny, co
umożliwia obserwowanie efektu działania Grawitora na naszym euklidesowym
ekranie (w danej chwili T czasu obserwatora).

Model Grawitora reprezentuje relacje pomiędzy poszczególnymi jego stanami.
Każdy foton-Ludzik na ekranie może reprezentować tę samą historię określając
swoje miejsce w całym modelu Grawitora fotonowego w ruchu – niosąc ze sobą
informację o całości wszechświata „fotonu”.

Problem czasu. Jeśli uznamy, że promień jest odwrotnie proporcjonalny do
krzywizny czasoprzestrzeni Grawitora fotonowego, wówczas jego różne stany będą
wyznaczały inny czas własny dla ludzika Fotonika w różnych Grawitonach. Ale
cały wszechświat „fotonu”, jak wynika z modelu jest ograniczony do 1 sekundy.

pozdrawiam
Lola

Witam!

nowak11 napisał:

> Powoli:). Jestem w stanie wyobrazić sobie skręcanie gumki - z jednego kółka
> robimy dwa, trzy i tak dalej; ale to wszystko odbywa się na płaszczyźnie
(skręt
> wokół płaszczyzny, przez większość uznawanej za dwuwymiarową:))). Ale co ze
> skrętem w trzeci wymiar? No dobra - biorę sobie balonik w kształcie kulki
(prze
> z
> większość uznawaną za trówymiarową:))) i mocno ściskam, okręcam i hop - mamy
dw
> a
> baloniki (chyba, że pęknie:)). Ale znowu dokonałem skręcenia wokół
płaszczyzny;
> co musiałbym zrobić, żeby skręcić go wokół kuli? A skoro nasza przestrzeń jest
> trójwymiarowa, to skręcanie powinno odbywać się wokół brył (trówymiarowych
pono
> ć
> kul) a nie wokół figur (dwuwymiarowych ponoć kół), co nie?
>

No niekoniecznie :-) A to dlatego, że...

Po pierwsze:
Sama gumka jako 1D sfera jest podobno jednowymiarowa, chociaż na tym
poziomie proponuje małą komplikacje i uznanie jej za dwuwymiarową,
ponieważ ze wzoru 2 pi r wynika, że odcinek prostego wymiaru ( r = x)
został zakrzywiony w wymiarze kołowym do postaci 2 pi (albo odcinek 2 r
został zakrzywiony do postaci pi 2 r). Natomiast płaszczyzną odniesienia
dla gumki może być euklidesowa płaszczyzna – ta dwuwymiarowa określana
przez dwa wymiary proste (x,y). Jak widać sam obiekt jest dwuwymiarowy
i płaszczyzna odniesienia również, ale wymiary są zróżnicowane – inne
dla obiektu a inne dla płaszczyzny odniesienia.

Po drugie:
Gdy rozpoczyna się skręcanie gumki czyli jej działanie w przestrzeni,
zachodzi ono w dodatkowym wymiarze – w wymiarze krzywizny - z jednego
kółka robimy dwa, trzy i tak dalej; ale to skręcanie wcale nie odbywa
się na płaszczyźnie. Na płaszczyźnie możemy obserwować jedynie EFEKTY
działania gumki w przestrzeni trójwymiarowej (trzech wymiarów prostych
x,y,z). I tak, gdy gumka osiąga stany pełnych skrętów, to na euklidesowej
płaszczyźnie odniesienia będziemy obserwować okręgi o coraz mniejszym
promieniu, ale stany gumki w trakcie skręcania – gdyby nam się udało
zrobić zdjęcie – obserwowalibyśmy nie jako okręgi, ale raczej jako zbiór
odcinków krzywych przecinających się wzajemnie. Mamy problem z tym, żeby
to sobie wyobrazić, ale wystarczy zrobić druciany model gumki w trakcie
skręcania, i poobserwować jego cień na ścianie w świetle reflektora.

Niektórzy mają jeszcze problemy ze zrozumieniem, że takie „bohomazy”
mogą mieć coś wspólnego z rzutem poskręcanego okręgu. Na szczęście
geometria Minkowskiego powoli przyzwyczaja naszą wyobraźnię do
nowego „widzenia” przestrzeni na tyle, byśmy mogli dopuścić i taką
możliwość.

Proponowałam, aby gumkę w bezruchu uznać za obiekt dwuwymiarowy: wymiar
prosty x oraz wymiar kołowy pi. Jednak gumka, która ulega działaniu
przestrzennemu staje się obiektem trójwymiarowym w takim sensie, że to
działanie staje się możliwe do obserwacji w trzech wymiarach: prostym,
kołowym i krzywizny. W wymiarze krzywizny możliwa jest obserwacja
zależności wielkości promienia r czyli wymiaru prostego względem zmian
krzywizny k x 2 pi.

Po trzecie:
Gdy w obserwacji uwzględnimy wymiar czasu w działaniu przestrzennym
gumki, obiekt taki staje się już czterowymiarowy. A gdy uwzględnimy
jeszcze zaburzenia promienia w rożnych kierunkach przestrzeni czyli
wzajemną zależność x, y i z, to obiekt taki będzie obiektem
sześciowymiarowym.
Płaszczyznę odniesienia oczywiście w zależności od potrzeb możemy uznać
za dwu- lub trójwymiarową dla wymiarów „podstawowych” czyli prostych
x,y,z lub ustanowić czterowymiarową czaso-przestrzeń podstawową (x,y,z t)
płaszczyzną odniesienia, tym niemniej nie daje nam to możliwości
obserwowania całego sześciowymiarowego obiektu, jaki istnieje
w rzeczywistości, a nie jakim go „widzimy” na dwu- trój- czy nawet
czterowymiarowej płaszczyźnie odniesienia.

pzdry
Lola

facet123 napisał:
| robakks napisał:

|| No tak,, potwierdza Pan to co napisałem wyżej.
|| Z tego co Pan głosisz wynika, że Pan zakładasz sobie iż geometria
|| to taka abstrakcja oparta na wyobrażenach i jeśli wyobrazisz Pan sobie
|| koło z którego zdejmiesz niewidzialny "obrys" to obrys stanie się
|| okręgiem a koło będzie kołem bez obrysu.
|| Tak? :-)

| Dokładnie tak! Lepiej bym tego nie ujął. Geometria to abstrakcja
| (Taki platoński świat idei, jeśli się już do starożytnych odwołujemy)
| i operuje na wyidealizowanych obiektach. Okrąg to właśnie brzego koła,
| czyli krzywa (o grubości 0), natomiast koło otwarte to wynik odjęcia
| od zbioru punktów pełnego koła zbioru punktów okręgu.
| Napisał pan, że obrys jest "niewidzialny" - to podwójna prawda -
| po pierwsze jest niewidzialny dlatego, że cała geometria to abstrakcja
| (która oczywiście może mieć zastosowanie w świecie fizycznym, jednak
| jest to abstrakcja), a zatem okręgów geometrycznych nie widzimy
| w otaczającym nas materialnym świecie. Nie możemy zatem naszymi gałkami
| ocznymi ich zarejestyrować. Po drugie - okrąg to krzywa o grubości zero,
| więc nawet gdyby go jakoś w naszym świecie skonstruować , to był
| by "niewidzialny".
| To co rysujemy na kartce cyrklem (nawet mocno zaostrzonym rysikiem
| o dużej twartości:) to tylko nasze liche przybliżenie idealnego okręgu.
| To taka wizualizacja. Mózg ludzki może pojąć, że okrąg to zbiór punktów
| na płaszczyźnie równo oddalonych od środka, ale bardzo wygodnie jest
| mu go sobie zwizualizować jako krzywą linię, którą można zobaczyć.
| Nie ma nic złego w takiej wizualizacji pod warunkiem, że pamięta się,
| że idealny okrąg ma grubość zero.
|
| To o czym napisałem, to materiał pierwszych lat nauki matematyki
| w szkole podstawowej.
|
| Jeżeli Pan chce by geometria nie była abstrakcyjna, ale operowała na
| materialnych przybliżeniach figur narysowanych na kartce, to sprowadzi
| Pan matematykę, do zależności typu:
| pole pow. punktu = nacisk * twardośc ołówka
| :D
| A chyba zgodzi się Pan ze mną, że to nie jest matematyka, ale raczej
| wydumana "fizyka kreślarska" :D

Geometria to abstrakcja - źle.
Geometria Świata bynajmniej nie jest abstrakcją. Gdy Pan popatrzysz
na kręgi na wodzie powstałe po wrzuceniu kamienia to na własne oczy
zobaczysz GEOMETRIĘ.
Tak.
Świat to 'księga' którą się czyta wszystkimi zmysłami.
Geometrią są kształty, obrysy, zarysy, keawędzie, powierzchnie
i wszystko co odróżnia się od TŁA.
Geometria Świata jest doskonała bowiem wszystko co rzeczywiste
JEST doskonałe. Idealizacja geometrii Świata to tylko niedoskonałe
uproszczenie ułatwiające zrozumienie praw matematyki ale gubiące
często informację o szczegółach. Doskonały krąg na wodzie
bynajmniej nie jest idealny podobnie jak nie jest idealne
doskonałe koło od rowera, ale to właśnie doskonałe kręgi i koła
są prawdziwą geometrią.
Tak
Doskonałe kręgi i koła są prawdziwą geometrią właśnie dlatego, że
SĄ w rzeczywistości, są naprawdę.
I tu rodzi się pytanie:
Czy da się z doskonałego koła od roweru zdjąć niewidzialny "obrys" ?
Oczywiście, że się nie da - tak samo jak z czubka szpilki
nie da się zdjąć wszystkich diabełków. Zawsze jakiś zostanie. :-(
***
| pole pow. punktu = nacisk * twardośc ołówka /facet123/
zgoda - to ALGEBRA
Zwerbalizowny język którym przemawia do nas* Świat.
*nas - tych którzy umieją 'czytać' Świat.
właśnie. :)
~>°<~
Edward Robak*
Uwaga: kopia na free-pl-prawdy

Gdzie leży błąd? Podpowiedź i... Moritz Pasch
dostrzeżenie, gdzie leży błąd, było pierwszym krokiem, jaki matematycy zrobili
w uwspółcześnianiu sławnego starożytnego dzieła Euklidesa Elementy. Dokonał
tego Niemiec, Moritz Pasch w 1882 roku

Elementy (Στοιχεια, Stoicheia) Euklidesa – traktat arytmetyczny i geometryczny
z III w.p.n.e.

Pięć aksjomatów podanych przez Euklidesa przez dwa tysiąclecia stanowiło
podstawę budowy geometrii.

Dotyczy podstaw geometrii płaszczyzny. Euklides podaje w niej definicje
podstawowych pojęć budowanej teorii, pewniki i tak zwane aksjomaty. Oto pięć
stwierdzeń nazwanych przez Euklidesa aksjomatami:
1. Wielkości równe tej samej wielkości są równe sobie.
2. Równe dodane do równych, dają równe sumy.
3. Równe odjęte od równych, dają równe różnice.
4. Rzeczy, które się pokrywają, są równe.
5. Całość jest większa od części.

Słynnych pięć pewników Euklidesa brzmi w wolnym tłumaczeniu jak następuje:
1. Dowolne dwa punkty można połączyć odcinkiem.
2. Dowolny odcinek można przedłużyć nieograniczenie.
3. Dla danego odcinka można zaznaczyć okrąg o środku w dowolnym punkcie i
promieniu równym odcinkowi.
4. Wszystkie kąty proste są równe.
5. Dwie proste, które przecinają trzecią w taki sposób, że suma kątów
wewnętrznych po jednej stronie jest mniejsza od dwu kątów prostych, przetną się
z tej właśnie strony, jeśli się je odpowiednio przedłuży.

Dopiero w drugiej połowie XIX w. stwierdzono, że nie są one wystarczające. W
roku 1882 matematyk niemiecki Moritz Pasch podał konieczne uzupełnienia.

O precyzji rozumowań przeprowadzanych w Elementach niech świadczy fakt, że
pierwszą większą nieścisłość zauważono dopiero w drugiej połowie XIX wieku.
Moritz Pasch doszedł do wniosku, że listę aksjomatów podaną przez Euklidesa
należy uzupełnić o tak zwany dziś aksjomat Pascha:

Prosta na płaszczyźnie, która nie przechodzi przez żaden z wierzchołków
trójkąta i przecina jeden jego bok, przecina jeszcze drugi.

Pełny zestaw aksjomatów geometrii euklidesowej wraz z dowodem niesprzeczności
tego systemu opublikował w 1899 matematyk niemiecki David Hilbert. Jednym z
mniej oczywistych aksjomatów sformułowanych przez Euklidesa jest piąty
(ostatni) aksjomat o równoległych, zwany często aksjomatem lub pewnikiem
(również postulatem) Euklidesa. Jest on równoważny m.in. następującemu
twierdzeniu: suma miar kątów wewnętrznych trójkąta jest równa mierze kąta
półpełnego. Przez wiele wieków próbowano wyprowadzić ten aksjomat z pozostałych
aksjomatów podanych przez Euklidesa. Próby te (które, jak dziś wiadomo, nie
mogły przynieść sukcesu) przyczyniły się do rozwoju innych teorii, a także do
powstania geometrii innych niż euklidesowa.

Geometrie te noszą nazwę geometrii nieeuklidesowych, a wspólną ich cechą jest
to, że nie jest w nich spełniony piąty aksjomat Euklidesa (przykładami mogą tu
być geometria hiperboliczna i geometria eliptyczna). Teoria oparta na
aksjomatach geometrii euklidesowej bez aksjomatu Euklidesa nazywa się geometrią
absolutną.

www.encyklopedia.naukowy.pl/art/Elementy
www.encyklopedia.naukowy.pl/art/Geometria

Dzis urodziny obchodzilby jeden z odkrywcow geometrii nieeuklidesowej
Mikolaj Lobaczewski:

Pierwszym człowiekiem, który odważył się wystąpić z nową teorią geometrii,
teorią całkowicie odmienną od jedynej i powszechnie uznawanej teorii Euklidesa,
był rosyjski matematyk Mikołaj Łobaczewski, syn Jana (Iwana), który pisał o
sobie; „należący do polskiej nacji", a o którym mówiła córka, że był to
„katolik, architekt pochodzący z Polski". Rozpoczął on nową epokę w tym dziale
matematyki, zdobywając sobie miano „Kopernika geometrii". Urodził się 20
listopada (I grudnia) 1792 r. w Niżnym Nowogrodzie (obecnie Górki). Ojciec jego
zmarł wkrótce, jedynie dzięki matce ukończył Łobaczewski gimnazjum w Kazaniu.
Wstąpił na prowincjonalny Uniwersytet Kazański, którego profesorowie rekrutowali
się przeważnie z krajów Europy. Zachodniej. Już na pierwszym roku studiów młody
Łobaczewski wyróżnia się niezwykłymi zdolnościami. Zwraca na siebie uwagę
profesora Bartelsa, który osobiście zaopiekował się tym nieprzeciętnym
studentem. Taka opieka była Łobaczewskiemu konieczna, ponieważ swoimi psotami i
bezbożnością wywoływał ogólne niezadowolenie. Opinia Bartelsa — mówiąca, że
Łobaczewski jako student ma tyle osiągnięć, iż na każdym z niemieckich
uniwersytetów byłby prymusem.,.", przestawiona senatowi — uchroniła przyszłego
naukowca przed wydaleniem z uczelni. W 1811 r. Łobaczewski kończy studia i
zostaje asystentem Bartelsa. Po trzech latach pracy awansuje na adiunkta. Chce w
tym czasie wydać drukiem swoją pierwszą pracę pt. „Geometria", która jednak
przeleżała w archiwum przeszło siedemdziesiąt lat, gdyż nikt z członków akademii
jej nie zrozumiał. W 1816 roku został mu nadany tytuł profesora. W latach
1829-1840 Njkołaj Łobaczewski ogłasza kilka prac, m.in. „Nowe podstawy geometrii
z pełną teorią równoległych", w której przyjmuje swój słynny pewnik, że przez
dany punkt leżący na tej .samej płaszczyźnie co dana prosta można przeprowadzić
nieskończenie wiele prostych nie przecinających danej; proste te zawarte są w
kącie, którego ramiona nazwał prostymi równoległymi do danej prostej. Pewnik
Euklidesa głosi, że przez taki punkt przeprowadzić można tylko jedną prostą
równoległą. Geometria Łobaczewskiego, nieeuklidesowa kiper – boliczna, stanowi
jedno z największych odkryć w matematyce. Wykazuje ona, że mogą istnieć teorie
geometrii odmienne od euklidesowej i niesprzeczne. Jednakże współcześni mu
uczeni nie zwrócili uwagi na tę wybitną pracę. Przeciwnie — Łobaczewski spotkał
się nawet z docinkami jednostek nie rozumiejących, o co chodziło. Łobaczewski
nie zrażony niepowodzeniami podjął walkę o triumf swoich idei; w szeregu
publikacji w coraz to inny sposób uzasadniał geometrię nieeuklidesową i
wskazywał jej zastosowanie w rachunku całkowym. Jednak dopiero w wiele lat po
jego śmierci idea ta znalazła uznanie i liczne zastosowania tak w samej
matematyce, jak i w fizyce, gdzie np. w teorii względności prawo dodawania
prędkości opiera się na metodzie dodawania odcinków według Łobaczewskiego.
Łobaczewski wybrany został dziekanem wydziału matematyczno-fizyczne go; godność
tę sprawował przez pięć lat. Był też przez 10 lat bibliotekarzem uniwersyteckim.
Założył gabinet fizyczny i obserwatorium astronomiczne. Z jego inicjatywy
ukazały się „Notatki Naukowe Uniwersytetu Kazańskiego". W 1827 roku wybrano go
rektorem i godność tę piastował przez 20 lat. Założył klinikę oraz rozbudował
uniwersytet. Specjalnie w tym celu uczył się architektury, aby osobiście
nadzorować budowę. Przez cały ten czas uczony pracował nad rozwinięciem swojej
teorii geometrii, zajmując się również innymi działami matematyki. Między innymi
opracował również metodę przybliżonego rozwiązywania równań algebraicznych n -
tego stopnia. Zajmował się też rachunkiem prawdopodobieństwa.

W 1846 roku minęło 30 lat pracy Łobaczewskiego jako kierownika katedry i zgodnie
z obowiązującą wówczas w Rosji ustawą powinien był opuścić to stanowisko. Ale
senat z uwagi na jego zasługi zezwolił mu jednogłośnie pozostać dalej na tym
stanowisku. W kilka lat później Łobaczewski utracił wzrok i ostatnią swoją pracę
„Pan-geometria" dyktował.

Mikołaj Łobaczewski umarł w 1856 roku w Kazaniu, wierząc, że jego wyniki znajdą
zrozumienie i kontynuatorów wśród przyszłych pokoleń.

***

I nie mylil sie - uwazany jest dzis za jednego z pionierow geometrii!

winoman napisał:

> > > Ja nie tylko zrobiłem model, ja też wszystko sobie przeliczyłem, by
> mieć
> > > pewność, że mam rację :-)
> >
> > Ciekawe... Cieszy mnie, że Pan to wszystko wykonał, ale smuci, że chodzi
> właśnie
> > o udowodnienie, że ma pan rację:-(
>
> Chyba mnie Pani nie zrozumiała. Chodzi mi jedynie o to, by wypowiadając się pu
> blicznie mieć pewność, że nie plotę bzdur. Jeśli głoszę jakąś tezę, muszę doch
> ować wszelkich starań, by teza ta była tak prawdziwa, jak to jest tylko w danej
> sytuacji możliwe.

Rozumiem i dziękuję za poważny dialog.

> > Problem w tym, że chcąc udowadniać rację, która jest oparta na starych wz
> orcach,
> > ograniczamy w ten sposób swoją świadomość.
>
> Rzecz w tym, że nie mamy innych wzorców. Wygłaszając jakieś tezy na temat krzy
> wizny muszę opierać się na ścisłej definicji tej krzywizny, a ja znam tylko jed
> ną definicję tego pojęcia, lub mówiąc ściślej, kilka definicji, ale całkowicie
> równoważnych.

No właśnie.
Niestety, tym razem to ja odnoszę wrażenie, że geometria różniczkowa nie jest na
razie przydatna do odkrycia grawitacji kwantowej, jeżeli służy do
"wyprostowywania" wszystkiego na siłę. Z kolei nie jest moją intencją obalanie
istniejących metod i teorii, lecz dążenie do zrozumienia praw natury kwantowej.
Oto przykład.

Kartka papieru o zerowej krzywiźnie. Gdy zgnieciemy ją do postaci kulki, to mimo
pewnej chropowatości powierzchniowej nadal będziemy udowadniać, że ilość
"dodatnich" i "ujemnych" zakrzywień w kulce jest taka sama, więc się zeruje?
Ale w ten sposób pomijamy fakt, że kulka przestrzennie uzyskała swoją własną
powierzchniową krzywiznę dodatnią.
A przy tym, co najważniejsze, papierowa kulka jest innym stanem, powiedzmy
kwantowym, kartki papieru o zerowej krzywiźnie.

Poza tym papierowa kulka posiada inne właściwości fizyczne w tym sensie, że na
przykład może dużo swobodniej i inaczej niz karta toczyć się po blacie stołu. A
to znaczy, że płaska powierzchnia kartki nie jest tak samo płaska jak
powierzchnia papierowej kulki. Ich krzywizny s zróżnicowane.

Kartka jest obiektem rodem z euklidesowej płaszczyzny 2d i świetnie się na niej
mieści i jest "obiektem", który ptzechodząc do stanu kulki przenosi się do innej
wymiarowości - np. przestrzeni euklidesowej 3D.

Rozprostowanie kulki z powrotem do stanu kartki pozbawia ją świeżo nabytych
właściwości. Stąd niemożliwa staje się obserwacja tych właściwości na
płaszczyźnie euklidesowej.

> > > Być może operuje Pani
> > > jakąś inną jej wersją, mam jednak wrażenie, że ta inna wersja nie p
> rzeszłaby
> > > zwycięsko próby ognia, czyli rachunków ...
> > Mam nadzieję, że to tylko pańskie wrażenie! A czym ono jest? to wrażenie?
> > Przepowiednią? Intencją?
>
> Intuicją, płynącą z ponad trzydziestoletniego doświadczenia zawodowego w operow
> aniu pojęciami, o których mówimy.
>
> > Chciałabym, żeby Pan życzył mi raczej, aby moja wersja przeszła zwycięsko
> próby
> > ognia czyli rachunków. To byłoby pozytywne działanie na rzecz rozwoju nau
> ki :-)
>
> Tego niestety nie mogę życzyć, gdyż tym samym musiałbym życzyć sobie, by całe m
> oje doświadczenie okazało się być zbudowane na nieistniejącym fundamencie.
To byłoby rzeczywiście przykre.
Proszę się nie obawiać. Może trzeba poszukać nowej metody mierzenia krzywizny,
zbliżonej do transformacji Lorentza?
:-)

Mog
> ę jedynie życzyć i Pani i sobie nieustających wysiłków w dążeniu do poznania pr
> awdy.
Nieustających wysiłków? Hm. Nie chcę, żeby to był wysiłek, a tym bardziej
nieustający :-) Chcę, żeby była to radosna twórczość przynosząca w efekcie
poznanie prawdy.
Jeśli jest to Panu bliskie, to również zyczę tego Panu.

Pozdrawiam

Pytania o powstanie wszechświata i Boga są jak na razie pytaniami bez
odpowiedzi,przynajmniej na podstawie wiedzy,którą obecnie posiadamy.
Najprawdopodobnie nigdy nie poznamy odpowiedzi na to pytanie,przynajmniej
na pytanie o powstanie wszechświata.
Idea Boga należy do kategorii pojęć,których nie da się w żaden sposób zwery-
fikować,nie mogą istnieć w rzeczywistości,mogą istnieć tylko w czyimś umyśle
jako myśl,wytwór fantazji,ale nie jako obiektywna rzeczywistość.

Do takiej kategorii należą wszystkie tak zwane metafizyczne pojęcia jak
niebo,raj,piekło,diabeł,demony,Bóg,dusze itd.,itp.
Weryfikacja naukowa domaga się dostarczenia dowodów na to,że dane
pojęcie lub założenie jest prawdziwe lub fałszywe.
Są pojęcia,które można zweryfikować,są też takie,które choć nie są łatwe
nie są niemożliwe do udowodnienia.

Hipotezy czy tezy powstania wszechświata m.innymi z tych powodów nie są
możliwe do zweryfikowania /jak/ Naukowcy będą mieć różne hipotezy
i to jest normalne.

rozszerzmy zatem pytanie : czy jest jeden wszechświat czy też kilka
wszechświatów?
czy istnieją wszechświaty równoległe?
czy tzw.czarne dziury to wrota do innych wszechświatów

pytań takich można zadać jeszcze wiele.Skąd wiecie,że istnieje jeden
Bóg,a nie wielu./oczywiście to pytanie dla tych,którzy twierdzą,że
Bóg istnieje/ skąd wiecie,że np.tym światem nie rządzi,jakiś demon
"zły Bóg" a "ten dobry" jest np: uwięziony i nie ma wpływu.
Istniały religie na tym świecie,które to zakładały.
Skąd wy to wszystko wiecie,skąd ta pewność,że istnieje jeden Bóg i jeden
wszechświat ? skoro tak jak powiedział vitmik,tak naprawdę nie wiemy
co było najpierw kura czy jajko?

Geometria euklidesowa przyjmuje jako pewnik ,że przez dowolny punkt"p"
leżący na płaszczyżnie przechodzi tylko jedna prosta.

Geometria Łobaczewskiego/nieeuklidesowa/mówi,że przez dowolny punkt"p"
leżący na płaszczyżnie przechodzą conajmniej dwie proste równoległe
do siebie. Conajmniej dwie,nie przecinające się.

Kosekwencją tego stwierdzenia /aksjomatu/ są następujące:
suma kątów w trójkącie wynosi mniej niż 180 stopni.
Jak to przecież z nauki w szkole wiemy,że suma kątów w trójkącie wynosi
właśnie 180 stpni.

Różnice twierdzeń ? obalenie prawdy ? rewolucja naukowa ? n i e !!!!

po prostu pierwszy aksjomat mówi o geometri euklidesowej z jej pojęciami
prostej,płaszczyzny,równoległości,dotyczy przestrzeni euklidesowej.

drugi/Łobaczewskiego/ z jej pojęciami prostych,równoległych,płaszczyzny
dotyczy tzw. zakrzywionej przestrzeni.

Używane w obu geometriach pojęcia są te same ale znaczenia są całkowicie inne.

Czy wiecie dlaczego to przytoczyłem ?

Pozdrawiam

2. 99 999 osób bez Nobla
A teraz druga kwestia - mówisz, że na 100 000 fizyków tylko jeden dostaje
Nobla, a reszta to rzemieślnicy.

Zacznijmy od lekkiego uproszczenia - jeśli w wielkim maratonie na 100 000 osób
tylko jedna wygrywa, to wyniku nie zmieniłoby, gdyby pobiegł tylko zwycięzca.
Ale skąd wiesz, a priori, kto tym zwycięzcą będzie? W nauce jest podobnie.

Teraz już troszkę poważniej - istotnie, zawsze tak było, że naukowców o
największym potencjale było znacznie mniej niż naukowców w ogóle; takie prawa
statystyki najwyraźniej, i już. Bywało nawet, a może i wciąż bywa, że całe ważne
gałęzie nauki przez wiele lat ciągneły jednostki, i to z jakimi wynikami.
Owszem, Newton mówił, że mógł dostrzec tak wiele, "bo stał na barkach
gigantów", ale może trzeba to rozumieć tak: gdyby spośród poprzedników Newtona
usunąć wszystkich podrzędnych myślicieli i badaczy, to Newton, stojąc na
barkach kilku wielkich antenatów naukowych i tak miałby ten sam punkt startu?
Otóż głęboko wierzę, że tak nie jest. Newton nie miałby wówczas na czyich
barkach stać. Wielkie jednostki mogą osiągać niesamowite rzeczy, ale potem ktoś
musi przejąć po nich schedę i nie wystarczą do tego wyłącznie inni wielcy, a
już na pewno nie w dzisiejszych czasach, bo wielki wielkim, ale życie ludzkie
jest skończone, a wiedzy do ogarnięcia, podtrzymania i przekazania - coraz
więcej. Nie wystarczą rzemieślnicze, pracowite mrówki - np. encyklopedyści.
Żeby wiedza "żyła", ktoś musi ją pojąć, przetworzyć, zastosować itd. I nagle
okazuje się, że ludzi, którzy twórczo mogą ową schedę podjąć i przekazać,
niezbędnie potrzeba, i to wielu. Nie będą oni wszyscy geniuszami, ale na
pewno "rzemiosło" to o wiele za mało (choć i "rzemiosło" z rozwoju nauki
korzysta, i vice versa; tyle że jedno nie jest drugim).

Uwaga ostatnia - nagród Nobla mało, a ludzi, także naukowców, coraz więcej.
Może niektórzy z tych, którzy mają duże osiągnięcia, ale Nobla siłą rzeczy nie
dostaną, w innych czasach, gdy konkurencja była mniejsza, robiliby za
największych z wielkich? To też kwestia statystyki, tylko "w drugą stronę".
Oczywiście, jak wszędzie, także wśród ludzi, którzy nominalnie są fizykami,
matematykami czy ogólniej naukowcami, jest sporo bumelantów i pozorantów; są
też dziedziny, które "z rozpędu" wciąż sytuuje się na obszarze nauki, podczas
gdy są one już tak rozgrzebane i rozpoznane, a proceduralnie tak ujednolicone,
że można je uznać za martwe lub zrobotyzować - takim dziedzinom nic ujmować nie
trzeba, mogą być piękne lub ważne, lub jedno i drugie naraz (tak jest już w
zasadzie np. z klasyczną geometrią euklidesową, zwłaszcza na płaszczyźnie),
potrzebują one dobrych "kustoszy" i dydaktyków, choćby dlatego, że jeszcze nie
raz mogą spektakularnie odżyć w tym czy innym kontekście, a często są bazą,
punktem wyjścia do dalszych, nowatorskich badań. Z całej reszty nie-noblistów
nie czyni to rzemieślników.

Nie mówiąc już o tym, że czasem o wielkich odkryciach zasługujących na Nobla
decyduje czysty przypadek - wielu mogło zauważyć czernienie klisz
fotograficznych w obecności uranu przed Becquerelem albo wpływ obecności pleśni
na rozwój bakterii przed Flemingiem, ale to oni pierwsi byli wystarczająco
czujni i umieli te fakty właściwie zinterpretować. Tyle, że wielu mogło być
ludzi o potencjale Becquerela czy Fleminga, którym po prostu odpowiedni
przypadek w odpowiednim czasie się nie zdarzył. Mieli swoje własne badania,
skoro byli zdolni, to zwykle dużo osiągali, ale Nobla nie dostali. I co, od
razu rzemieślnicy?

O nieskonczonosci slow kilka
Nieskonczonosc istnieje np. w geometrii euklidesowej, czyli na
otwartej, niograniczonej plaszczyznie. W tej geometrii dwie linie
proste nie krzyzuja sie (nie przecinaja) TYLKO wtedy, gdy kat miedzy
nimi jest dokladnie rowny 0 stopni.
Jesli kat ten jest on tylko nieznacznie rozny od zera (np. 1 sekunda katowa,
lub nawet 0.001 sekundy katowej), to linie te sie krzyzuja. W tej geometrii
istnieje abstrakcyjne pojecie nieskonczonosci. Niemniej jest ona
nielogiczna, bo w/g niej mozna np. poprowadzic z punktu A do punktu B
(A rozne od B) NIESKONCZONA ilosc odcinkow, jako iz odcinek (odcinek
prostej) ma tylko jeden wymiar (dlugosc), NIE ma on w/g Euklidesa szerokosci
(albo szerokosc=0). Nie zgadza sie to oczywiscie z doswiadczeniem,
bo doswiadczalnie mozna poprowadzic tylko jeden prosty odcinek
miedzy dwoma roznymi punktami na plaszczyznie.
Stad mamy inne geometrie, ktore bardziej zgadzaja sie z empiria.
Jedna z nich jest geometria na powierzchni kuli. W tej geometrii
nie jest istotne, jaki kat jest miedzy dwoma liniami prostymi,
ale jak sa one polozone na powierzchni kuli. Jesli sa one odpowiednio
polozone wzglem siebie, to nawet jak sa wobec siebie o 90 stopni, to sie
one NIE przecinaja (proponuje wziac globus, pilke itp. model kuli i wykonac
kilka prostych eksperymentow, np. przytknac dwie obraczki do powierchni
kuli: obraczka to model prostej na powierchni kuli). Co wiecej, linie proste
na powierzchni kuli NIE sa nieskonczone: maja one skonczona dlugosc
(maksymalnie 2 razy "pi" razy promien kuli, czyli nie wiecej niz 8 razy
promien kuli, bo "pi" jest liczba niewymierna, ale na 100% mniejsza niz 4).
Nieskonczonosc wiec NIE istnieje w tej geometrii!
I teraz NAJWAZNIEJSZE: najlepszym modelem naszego wszechswiata jest
wlasnie powiekszajaca sie kula (np. nadymajacy sie kulisty balon). Kula ma,
jak wiadomo, skonczona objetosc (ok. 1/2 razy srednica do szescianu,
na pewno mniej niz 0.6 razy d^3, gdzie "d" jest srednica kuli) i
skonczona powierchnie ("pi" razy srednica do kwadratu, czyli mniej niz 4
razy d^2). Nieskonczonosc wiec w niej NIE wystepuje, bo zarowno
wnetrze jak i powierzchnia naszego wszechswiata jest skonczona
(olbrzymia, ale dajaca sie wyrazic liczba rzeczywista i skonczona...).
Stad bredzenia Cantora i jego nasladowcow o tzw. nieskonczonosci
sa czysta abstrakcja, nie majaca niec wspolnego z realna, fizyczna
rzeczywistoscia. Matematycy sie czesto bawia w tworzenie roznych,
abstrakcyjnych, "swiatow" (przestrzeni), niektore znajduja czasem
zastosowanie w fizyce (np. 11 wymiarowa przestrzen w teorii superstrun),
ale wiekszosc z nich to czyste abstrakcje, bez zadnego lacznika z
realna rzeczywistoscia fizyczna nassego wszechswiata. Stad tzw.
nieskonczonosc istnieje tylko w matematyce teoretycznej, ale NIE ma
ona prawa bytu w naszym realnym wszechswiecie, a wiec i w fizyce go
opisujacej. We wszechswiecie, ktorego najlepszym obecnie modelem jest
nadymajaca sie kula, o olbrzymimm, ale SKONCZONYM promieniu, nie ma
nieskonczonosci, bo ow wszechswiat jest po prostu skonczony w czasie
i przestrzeni (zarowno jego wiek jak i wymiary dadza sie wyrazic
skonczonymi liczbami rzeczywistymi)!...
Oczywiscie, jesli ten model zostanie zastapiony innym, lepszym,
to jestem gotow zmienic me poglady, ale na razie, dopoki
fizyka przyjmuje model czasoprzestrzeni jako powiekszajacej sie kuli,
to nie masz nieskonczonosci w naszym wszechswiecie.
Kagan (nie udajacy ani matematyka, ani fizyka).

Gość portalu: appendix napisał(a):
Gość portalu: Kagan napisał(a):
Nieskonczonosc istnieje np. w geometrii euklidesowej, czyli na
otwartej, niograniczonej plaszczyznie. W tej geometrii dwie linie
proste nie krzyzuja sie (nie przecinaja) TYLKO wtedy, gdy kat miedzy
nimi jest dokladnie rowny 0 stopni.
Jesli kat ten jest on tylko nieznacznie rozny od zera (np. 1 sekunda katowa,
lub nawet 0.001 sekundy katowej), to linie te sie krzyzuja. W tej geometrii
istnieje abstrakcyjne pojecie nieskonczonosci. Niemniej jest ona
nielogiczna, bo w/g niej mozna np. poprowadzic z punktu A do punktu B
(A rozne od B) NIESKONCZONA ilosc odcinkow, jako iz odcinek (odcinek
prostej) ma tylko jeden wymiar (dlugosc), NIE ma on w/g Euklidesa szerokosci
(albo szerokosc=0). Nie zgadza sie to oczywiscie z doswiadczeniem,
bo doswiadczalnie mozna poprowadzic tylko jeden prosty odcinek
miedzy dwoma roznymi punktami na plaszczyznie.
Stad mamy inne geometrie, ktore bardziej zgadzaja sie z empiria.
Jedna z nich jest geometria na powierzchni kuli. W tej geometrii
nie jest istotne, jaki kat jest miedzy dwoma liniami prostymi,
ale jak sa one polozone na powierzchni kuli. Jesli sa one odpowiednio
polozone wzglem siebie, to nawet jak sa wobec siebie o 90 stopni, to sie
one NIE przecinaja (proponuje wziac globus, pilke itp. model kuli i wykonac
kilka prostych eksperymentow, np. przytknac dwie obraczki do powierchni
kuli: obraczka to model prostej na powierchni kuli). Co wiecej, linie proste
na powierzchni kuli NIE sa nieskonczone: maja one skonczona dlugosc
(maksymalnie 2 razy "pi" razy promien kuli, czyli nie wiecej niz 8 razy
promien kuli, bo "pi" jest liczba niewymierna, ale na 100% mniejsza niz 4).
Nieskonczonosc wiec NIE istnieje w tej geometrii!
I teraz NAJWAZNIEJSZE: najlepszym modelem naszego wszechswiata jest
wlasnie powiekszajaca sie kula (np. nadymajacy sie kulisty balon). Kula ma,
jak wiadomo, skonczona objetosc (ok. 1/2 razy srednica do szescianu,
na pewno mniej niz 0.6 razy d^3, gdzie "d" jest srednica kuli) i
skonczona powierchnie ("pi" razy srednica do kwadratu, czyli mniej niz 4
razy d^2). Nieskonczonosc wiec w niej NIE wystepuje, bo zarowno
wnetrze jak i powierzchnia naszego wszechswiata jest skonczona
(olbrzymia, ale dajaca sie wyrazic liczba rzeczywista i skonczona...).
Stad bredzenia Cantora i jego nasladowcow o tzw. nieskonczonosci
sa czysta abstrakcja, nie majaca niec wspolnego z realna, fizyczna
rzeczywistoscia. Matematycy sie czesto bawia w tworzenie roznych,
abstrakcyjnych, "swiatow" (przestrzeni), niektore znajduja czasem
zastosowanie w fizyce (np. 11 wymiarowa przestrzen w teorii superstrun),
ale wiekszosc z nich to czyste abstrakcje, bez zadnego lacznika z
realna rzeczywistoscia fizyczna nassego wszechswiata. Stad tzw.
nieskonczonosc istnieje tylko w matematyce teoretycznej, ale NIE ma
ona prawa bytu w naszym realnym wszechswiecie, a wiec i w fizyce go
opisujacej. We wszechswiecie, ktorego najlepszym obecnie modelem jest
nadymajaca sie kula, o olbrzymimm, ale SKONCZONYM promieniu, nie ma
nieskonczonosci, bo ow wszechswiat jest po prostu skonczony w czasie
i przestrzeni (zarowno jego wiek jak i wymiary dadza sie wyrazic
skonczonymi liczbami rzeczywistymi)!...
Oczywiscie, jesli ten model zostanie zastapiony innym, lepszym,
to jestem gotow zmienic me poglady, ale na razie, dopoki
fizyka przyjmuje model czasoprzestrzeni jako powiekszajacej sie kuli,
to nie masz nieskonczonosci w naszym wszechswiecie.
Kagan (nie udajacy ani matematyka, ani fizyka).

A: Takich rzeczy to nie slyszalem nawet od moich jaslabszych uczniow
ze szkoly sredniej,ktorym kiedys (a bylo to kilkanascie lat temu}
udzielalem korepetycji.
K: Biedni ci uczniowie...

Przepraszam,ale radze sie udac do psychologa i opowiedziec mu ten
fragment rozwazan.Pozdrawiam serdecznie, i zycze szybkiego powrotu do
zdrowia.
K: jak nie masz racjonalnych kontrargumentow, to atakujesz mnie
po katolicku, czyli ad personam... ZALOSNE!

Do "appendixa" o nieskonczonosci!
Nieskonczonosc istnieje np. w geometrii euklidesowej, czyli na
otwartej, niograniczonej plaszczyznie. W tej geometrii dwie linie
proste nie krzyzuja sie (nie przecinaja) TYLKO wtedy, gdy kat miedzy
nimi jest dokladnie rowny 0 stopni.
Jesli kat ten jest on tylko nieznacznie rozny od zera (np. 1 sekunda katowa,
lub nawet 0.001 sekundy katowej), to linie te sie krzyzuja. W tej geometrii
istnieje abstrakcyjne pojecie nieskonczonosci. Niemniej jest ona
nielogiczna, bo w/g niej mozna np. poprowadzic z punktu A do punktu B
(A rozne od B) NIESKONCZONA ilosc odcinkow, jako iz odcinek (odcinek
prostej) ma tylko jeden wymiar (dlugosc), NIE ma on w/g Euklidesa szerokosci
(albo szerokosc=0). Nie zgadza sie to oczywiscie z doswiadczeniem,
bo doswiadczalnie mozna poprowadzic tylko jeden prosty odcinek
miedzy dwoma roznymi punktami na plaszczyznie.
Stad mamy inne geometrie, ktore bardziej zgadzaja sie z empiria.
Jedna z nich jest geometria na powierzchni kuli. W tej geometrii
nie jest istotne, jaki kat jest miedzy dwoma liniami prostymi,
ale jak sa one polozone na powierzchni kuli. Jesli sa one odpowiednio
polozone wzglem siebie, to nawet jak sa wobec siebie o 90 stopni, to sie
one NIE przecinaja (proponuje wziac globus, pilke itp. model kuli i wykonac
kilka prostych eksperymentow, np. przytknac dwie obraczki do powierchni
kuli: obraczka to model prostej na powierchni kuli). Co wiecej, linie proste
na powierzchni kuli NIE sa nieskonczone: maja one skonczona dlugosc
(maksymalnie 2 razy "pi" razy promien kuli, czyli nie wiecej niz 8 razy
promien kuli, bo "pi" jest liczba niewymierna, ale na 100% mniejsza niz 4).
Nieskonczonosc wiec NIE istnieje w tej geometrii!
I teraz NAJWAZNIEJSZE: najlepszym modelem naszego wszechswiata jest
wlasnie powiekszajaca sie kula (np. nadymajacy sie kulisty balon). Kula ma,
jak wiadomo, skonczona objetosc (ok. 1/2 razy srednica do szescianu,
na pewno mniej niz 0.6 razy d^3, gdzie "d" jest srednica kuli) i
skonczona powierchnie ("pi" razy srednica do kwadratu, czyli mniej niz 4
razy d^2). Nieskonczonosc wiec w niej NIE wystepuje, bo zarowno
wnetrze jak i powierzchnia naszego wszechswiata jest skonczona
(olbrzymia, ale dajaca sie wyrazic liczba rzeczywista i skonczona...).
Stad bredzenia Cantora i jego nasladowcow o tzw. nieskonczonosci
sa czysta abstrakcja, nie majaca niec wspolnego z realna, fizyczna
rzeczywistoscia. Matematycy sie czesto bawia w tworzenie roznych,
abstrakcyjnych, "swiatow" (przestrzeni), niektore znajduja czasem
zastosowanie w fizyce (np. 11 wymiarowa przestrzen w teorii superstrun),
ale wiekszosc z nich to czyste abstrakcje, bez zadnego lacznika z
realna rzeczywistoscia fizyczna nassego wszechswiata. Stad tzw.
nieskonczonosc istnieje tylko w matematyce teoretycznej, ale NIE ma
ona prawa bytu w naszym realnym wszechswiecie, a wiec i w fizyce go
opisujacej. We wszechswiecie, ktorego najlepszym obecnie modelem jest
nadymajaca sie kula, o olbrzymimm, ale SKONCZONYM promieniu, nie ma
nieskonczonosci, bo ow wszechswiat jest po prostu skonczony w czasie
i przestrzeni (zarowno jego wiek jak i wymiary dadza sie wyrazic
skonczonymi liczbami rzeczywistymi)!...
Oczywiscie, jesli ten model zostanie zastapiony innym, lepszym,
to jestem gotow zmienic me poglady, ale na razie, dopoki
fizyka przyjmuje model czasoprzestrzeni jako powiekszajacej sie kuli,
to nie masz nieskonczonosci w naszym wszechswiecie.
Kagan (nie udajacy ani matematyka, ani fizyka).

Czym jest cząstka punktowa "poruszająca się" po sferze?

„Ruch ze stałą prędkością jest względny. Ponieważ ruch wolny od działania sił
jest względny, nazywanie go względnym jest uzasadnione tylko wtedy, gdy istnieje
punkt odniesienia w postaci innych obiektów lub osób, które również poruszają
się bez działania sił.”
Dla fotonu jako cząstki punktowej, którego trajektoria byłaby równa sferze
możemy opisać jako zjawisko na dwuwymiarowej płaszczyźnie euklidesowej. Wówczas
trajektoria fotonu punktowego będzie okręgiem wielkim Grawitora fotonowego. W
takim przypadku nie punkt odniesienia, ale płaszczyznę odniesienia, stanowić
będzie układ dwóch współrzędnych (osi kartezjańskich) – dwóch wymiarów
przestrzennych x oraz y. Również punkt odniesienia dla fotonu jako cząstki
punktowej może stanowić punkt zerowy znajdujący się na przecięciu dwóch
współrzędnych x ,y.

Ponieważ wielkość okręgu jest zależna od krzywizny 2 pi oraz wartości x i y,
które z kolei wynikają ze wzoru rr = xx + yy, to stała prędkość światła wynika
z geometrii trajektorii cząstki punktowej w Grawitorze fotonowym. Względem
czego odbywa się ruch fotonu jako cząstki punktowej? Cząstka punktowa tak samo
jak geometryczny punkt może być obserwowana na dwuwymiarowej płaszczyźnie
euklidesowej jako przesunięcie pojedyńczego punktu względem dwóch osi
współrzędnych (wymiarów) x oraz y albo względem punktu zerowego na przecięciu
tych współrzędnych. Z funkcji trygonometrycznej wynika, że dla każdego okręgu
promień rr = xx + yy, natomiast SPORZąDZENIU WYKRESU danej funkcji „fizycznie”
odpowiada:
a) "cykliczne" przesunięcie pojedyńczego punktu geometrycznego A względem dwóch
współrzędnych x i y
i/albo
b) jednoczesne przedstawienie wszystkich punktów geometrycznych składających
się na wykres funkcji względem punktu zerowego.

a) Przesunięcie fotonu punktowego od pozycji startowej w punkcie A do pozycji
końcowej w punkcie A jest przesunięciem punktu o wartości r = x lub r = y
względem punktu zerowego na współrzędnych x, y i jednocześnie jest wykonaniem
ruchu cyklicznego cząstki punktowej na jej trajektorii.
Geometryczny fotonowy punkt na dwuwymiarowej płaszczyźnie może zostać
„rozmazany” na swojej trajektorii równej okręgowi jeśli zostanie wprowadzony w
ruch na podobieństwo wykresu funkcji trygonometrycznej. Do przedstawienia ruchu
fotonowego punktu na płaszczyźnie euklidesowej potrzebujemy dwóch wymiarów x i
y. Punkt zostaje wtedy „wprawiony w ruch”, któremu odpowiada wykres funkcji
przedstawiany jako okrąg równy trajektorii cząstki punktowej.
b)Trajektoria cząstki w ujęciu trygonometrycznym stanowi wykres funkcji czyli
zbiór wszystkich punktów składających się na okrąg i odpowiada długości fali
występującej w czasie stałym (t = 1 s).

a)Trajektoria cząstki punktowej w ujęciu fizycznym opisuje ruch pojedyńczej
cząstki punktowej względem punktu zerowego dla r = x lub r = y, ponieważ r
osiąga wartość maksymalną gdy x lub y osiąga wartość zerową. Wtedy wystarcza
opis ruchu pojedyńczej cząstki punktowej o wartości r zgodny z krzywizną
przestrzeni k = 0 o geometrii pi 2 r.

b)Punkt geometryczny nie porusza się sam, a wykres funkcji jest "rodzajem ruchu"
wykonanego przez pojedyńczy punkt (cząstkę punktową) w celu zapisania jego toru
ruchu stanowiącego okrąg. Można zatem powiedzieć, że okrąg to inaczej
"symboliczny ruch" geometrycznego punktu o geometrycznie wyznaczonej trajektorii
równej 2 pi r. Z drugiej strony można też powiedzieć, że na okrąg składają się
wszystkie punkty geometryczne konieczne do opisania tego okręgu (trajektorii
geometrycznego punktu). Wszystkie punkty odpowiadają wówczas superpozycji
jednego punktu geometrycznego – jednej cząstki punktowej „rozmazanej” na swojej
trajektorii równej geodezyjnej Grawitora fotonowego. Wszystkie pozostałe pozycje
punktowe fotonu względem jego pozycji w punkcie A stanowią jego „środowisko”
tożsame z jego: trajektorią zgodną z geodezyjną Grawitora fotonowego oraz
funkcją falową cząstki jednocześnie. Cały czas jest to model uproszczony do
obrazu zjawiska na dwuwymiarowej płaszczyźnie euklidesowej.

Czym jest antyfoton w Grawitorze fotonowym?
Foton jako cząstka punktowa może być obserwowany jako punkt A o geometrii 2 pi r
na sferycznej powierzchni Grawitora fotonowego czyli:
albo jako cząstka punktowa na swojej trajektorii, której na przykład odpowiada
geometria “równika” Grawitora przedstawiona jako okrąg na płaszczyźnie
euklidesowej
albo... jako antycząstka o geometrii 2 pi r w danym pukcie A występująca jako
“południk” Grawitora -przedstawiona jako okrąg poza płaszczyzną euklidesową!

Jeśli na podstawowej płaszczyźnie euklidesowej obserwujemy foton jako cząstkę
punktową, to (czy tego chcemy, czy nie) foton jako cząstka punktowa istnieje
jednocześnie jako własna antycząstka „rozmazana” na „południku” wielowymiarowego
Grawitora fotonowego na innej płaszczyźnie niż płaszczyzna euklidesowa . I ta
inna płaszczyzna w trzecim prostym wymiarze jest prostopadła do podstawowej
płaszczyzny euklidesowej.

Foton możemy przedstawić na powierzchni Grawitora jako „równik” o promieniu r =
c / 2 pi, a antyfoton możemy przedstawić na jego powierzchni jako „południk” -
o promieniu 2 pi r. Jednak na dwuwymiarowej płaszczyźnie euklidesowej antyfoton
możemy przedstawić wyłącznie jako „cienie” czyli rzuty geometrii antyfotonu z
dodatkowych wymiarów stanowiące dwa punkty przecinające okrąg (czerwony) w dwóch
przeciwległych (biegunowych) punktach A i B. W pewnym sensie punkt A możemy
utożsamić z cząstką, a punkt B możemy utożsamić z antycząstką. Nie jest to
jednak obraz „prawdziwy”, ponieważ obiekt ponaddwuwymiarowy został sprowadzony
do dwuwymiarowej płaszczyzny euklidesowej. Mamy zatem foton w ruchu o energii c
i geometrii 2pi r (utożsamiany z „równikiem” Grawitora) oraz antyfoton w ruchu o
energii c i geometrii 2pi r (utożsamiany z „południkiem” Grawitora).

Nowe ujęcie OTW
Nowe ujęcie OTW

Według OTW w każdym miejscu czasoprzestrzeni prawa fizyki są identyczne dla
dowolnych obserwatorów poruszających się z dowolnymi predkościami, ale wpływ
grawitacji komplikuje porównanie doświadczeń przeprowadzanych w różnych
punktach. Dzieje się tak dlatego, że grawitacja odkształca czasoprzestrzeń
równocześnie w pięciu wymiarach. Dlatego pomiar uczyniony w płaskim świecie może
być różny od ewentualnych pomiarów uczynionych w światach trójwymiarowych,
czterowymiarowych czy pięciowymiarowych. Różne odległości i różne kąty pomiarów
mogą różnicować wyniki. Proponuje mały eksperyment myślowy.
Emitujemy ze źródła pojedyńczy foton. Trzej obserwatorzy znajdują się w czterech
różnych miejscach przestrzeni: X, A i B oraz C. Miejsce obserwatora X znajduje
się pół metra od źródła, miejsce obserwatorów A i B znajduje się metr od
źródła, ale w różnych kierunkach (nie “liniowo”) względem siebie, a miejsce
obserwatora C znajduje się najdalej, powiedzmy 3 metry od źródła. Miejsce
obserwatorów X, A i C znajdują się na linii prostej. Co zaobserwują poszczególni
obserwatorzy?

Ponieważ światło rozchodzi się we wszystkich kierunkach czyli sferycznie od
źródła, zakładam, że energia pojedyńczego fotonu powinna również “rozchodzić
się” sferycznie tworząc w ten sposób falę grawitacyjną. W takim przypadku
obserwator X dokonałby pomiaru fotonu jako cząstki punktowej znajdującej się na
fali grawitacyjnej o promieniu 1/2 metra. Obserwatorzy A i B dokonają pomiarów
cząstek punktowych znajdujących się na fali grawitacyjnej o promieniu równym 1
metr, a obserwator C dokona pomiaru cząstki punktowej znajdującej się na fali
grawitacyjnej o promieniu równym 3 metry. Jednakże gdy obserwator A będzie
znajdował się na swojej podstawowej płaszczyźnie euklidesowej, może obserwować
cząstkę punktową na odcinku geodezyjnej pod innym kątem niż obserwator B
znajdujący się na przykład na „prostopadłej” płaszczyźnie euklidesowej, wówczas
obserwator A zaobserwuje foton A, a obserwator B zaobserwuje foton B, a w
rezultacie będzie on obserwował antyfoton na fali grawitacyjnej, która stanowi
środowisko dla punktowego fotonu A, ponieważ cząstki punktowe A i B względem
siebie są w układzie: cząstka - antycząstka.

Podobnie, gdy jeden obserwator będzie znajdował się w odległości 1 metra od
wystrzelonego fotonu, a drugi w odległości kilometra, to pierwszy zaobserwuje
błysk fotonu jako cząstki punktowej o najwyższej energii, a drugi, o odpowiedni
ułamek sekundy później, może zaobserwować wyłącznie foton na fali grawitacyjnej
o dużo niższej energii. Jest to możliwe, ponieważ zróżnicowanie czasoprzestrzeni
fali grawitacyjnej następuje w wymiarze krzywizny kołowej.

Obserwator X będzie obserwował foton w innym stanie niż obserwator A czy C,
ponieważ ta obserwacja jest związana z czasem „wcześniejszym” i krótszą
odległością czoła fali grawitacyjnej do źródła światła.

Według OTW nieobecność masy oznacza, że przestrzeń jest płaska. Jednak należy tę
hipotezę skorygować. Nieobecność masy nie oznacza, iż przestrzeń jest płaska,
ponieważ masę może zastępować geometria czasoprzestrzeni, w której występuje
energia. Nowa geometria czasoprzestrzeni musi wówczas uwzględniać wymiar
"krzywizny kołowej".

Wiemy, że E = mcc, ale gdy E = cc, czy to znaczy, że energia występuje w
płaskiej przestrzeni o krzywiźnie zerowej? Nie. Model Grawitora fotonowego w
prosty sposób to wyjaśnia.
Aby połączyć mechanikę kwantową z OTW należy uwzględnić fakt, że pole
grawitacyjne w mechanice kwantowej, po uśrednieniu rzeczywiście może mieć zerową
wartość, ale jego chwilowa wartość w danym punkcie w wyniku zaburzeń kwantowych
FALUJE, ponieważ zmienia się „krzywizna” czasoprzestrzenna tego obszaru.
Podobnie Grawitor fotonowy, gdy zmienia się jego czasoprzestrzeń, zmianom ulega
także krzywizna kołowa tejże czasoprzestrzeni. Zaburzenia pola grawitacyjnego,
tak jak powierzchni Grawitora fotonowego, zwiększa się, gdy skupiamy się na
coraz mniejszych obszarach przestrzeni. Zawężenie obszaru prowadzi do coraz
większych fluktuacji. Tam, gdzie występują gwałtowne fluktuacje kwantowe,
pojęcie gładkiej geometrii przestrzeni – podstawowa idea ogólnej teorii
względności, traci sens. Jednak jeśli uwzględnimy hipotezę, że
- pojawianie się „masy” w wypadku Grawitora fotonowego jest możliwe dzięki
wzrostowi wartości wymiaru "krzywizny kołowej" jego geodezyjnej w
pięciowymiarowej czasoprzestrzeni
- występowanie obiektów (trójwymiarowych) posiadających masę tak samo jak
występowanie obiektów (pięciowymiarowych) posiadających energię
są związane z geometrią czasoprzestrzeni oraz z wartościami wymiaru "krzywizny
kołowej", to ewidentny wzrost krzywizny kołowej w mikroświecie oraz wzrost
krzywizny kołowej w makroświecie, powodować będzie zintensyfikownie oddziaływań
sił grawitacyjnych. W ten sposób jawi się możliwość połączenia obu teorii.

Dodatki specjalne
Nowa geometria

Ad 2. Napisałam:
> „Gdybyście mieli odwagę zapytać: „Gdzie jest wymiar kołowy?
> Odpowiedziałabym Wam: Wszędzie! Bo sama struna-geodezyjna jest dlatego
> okręgiem,
> no bo domyka ją wymiar kołowy. Jego krzywiznę zerową wytycza wielkość 2 pi
> względem r albo pi względem 2 r (r lub 2 r to zawsze odcinek prostej :-)

Wymiar kołowy to wymiar, w którym L = 2 pi r , z czego wynika,
że r = L/ 2 pi
oraz pi = L/2 r.
Wyraz pi określa STAŁĄ krzywiznę oraz stały stosunek ZMIENNEGO
obwodu i ZMIENNEJ średnicy.

Ad. 4 Napisałam:
> Gdybyście mieli odwagę zapytać: „Czy istnieje wymiar krzywizny?” Moja
> odpowiedź
> też byłaby pozytywna: tak, istnieje wszędzie poza płaszczyzną euklidesową.
> A to, co na niej widzimy jest tylko „wypadkową” tego, co w wyższych wymiarach
> przestrzennych szaleje w kwantowym tańcu.

Wymiar krzywizny to wymiar, w którym L = k x 2 pi r , z czego wynika,
że r = L/ k x 2 pi oraz k x pi = L/ 2r.
Wyraz: k x pi określa ZMIENNĄ krzywiznę i wynika ze wzajemnego
stosunku STAŁEGO obwodu i ZMIENNEJ średnicy. Natomiast wielkość L określa
STAŁY obwód oraz stały stosunek ZMIENNEJ KRZYWIZNY i ZMIENNEJ średnicy.

Prostowanie problemu krzywizny.
Czym jest okrąg na kartce?

PROBLEM polega na tym, czy okrąg rzeczywiście jest obiektem o krzywiźnie
zerowej? Oczywiście, że odpowiedź moja jest negatywna: Nie jest!

1. Płaszczyzna kartki ma krzywiznę zerową. Nie zginamy jej,
nie gnieciemy, nie dziurkujemy… w ogóle nie robimy jej żadnej krzywdy.
Jest po prostu płaszczyzną odniesienia o zerowej krzywiźnie.

2. Okrąg jako samoistny obiekt ma krzywiznę dodatnią PONADLOKALNIE,
a tylko LOKALNIE czyli w danym punkcie i względnie wokół niego krzywizna
jest zerowa.

Ad. 1 Ruchy po prostej względem okręgu przedstawione na płaszczyźnie
kartki będą wyznaczały: średnica, promień, cięciwy oraz wszelkie styczne.
Natomiast ruch po okręgu jest ruchem po „prostej w zakrzywionej
przestrzeni”. Mało tego, taki ruch jest ruchem po prostej w WYMIARZE
KOŁOWYM. Ponieważ okrąg jest obiektem odrębnym od kartki – płaszczyzny
odniesienia, to w rezultacie ruch po okręgu jest ruchem po obiekcie
o krzywiźnie niezerowej. (Krzywizną zerową wyróżnia się wyłącznie
„gatunek” figur zwanych PROSTYMI. Ponieważ kartka ma wyłącznie dwa
wymiary proste, stąd jej powierzchnia ma krzywiznę zerową, ale
„powierzchnia” okręgu już nie).

Ad. 2 Jeśli okrąg „oderwiemy” od kartki, możemy prowadzić żmudne
obserwacje różnych jego pozycji względem płaszczyzny odniesienia
jako jego zmiennych stanów. Te różne pozycje okręgu dają całe mnóstwo
sposobów i możliwości obserwowania rzutów i przekrojów okręgu na kartce –
euklidesowej płaszczyźnie odniesienia – EU np.:

jeden punkt (gdy okrąg jest styczny punktowo z EU),
dwa punkty o rożnej odległości (gdy obserwujemy dowolne przekroje okręgu)
odcinki prostych o różnej długości (gdy różne części okręgu rzutujemy w
sposób prostopadły do EU)
okrąg, elipsy, (gdy rzutujemy całość obiektu pod różnymi kątami względem EU)
łuki o różnej długości, parabole i hiperbole (gdy rzutujemy części obiektu
pod różnymi kątami względem EU)

I jeszcze coś
nowak11 napisał:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12172&w=49974048

> Tak se oglądam rysunek modelu przestrzeni w otoczeniu Słońca wg ogólnej
> teorii względności i... wciąż mi tu coś nie pasuje. Pamiętacie moje pytania o
> czwarty wymiar? Zastanawiałem się wówczas czy aby nie jest tak, że żyjemy w
> świecie dwuwymiarowym:). W innym wątku pytałem w czym ta przestrzeń się
> zagina czy zakrzywia... I, kurczę, mam coraz więcej wątpliwości. Ale wracając
> do wspomnianego modelu przestrzeni - przecież na tym rysunku widać wyraźnie,
> że nasze Słońce zakrzywia tylko DWA wymiary, tak jakby w kierunku TRZECIEGO ,
> tak jakby grawitacja TWORZYŁA ten trzeci wymiar.

Taki rysunek jest sporym uproszczeniem, ponieważ słońce zakrzywia
przestrzeń wokół siebie trójwymiarowo, ale oczywiście w dodatkowym
czyli w czwartym wymiarze przestrzennym – wymiarze KOŁOWYM.
Zróżnicowanie wymiaru kołowego ustala właśnie wymiar KRZYWIZNY.
I od stopnia na skali wymiaru RZYWIZNY zależna jest wielkość
oddziaływania grawitacyjnego.

>Wystarczy nałożyć na ten
> model wykres trójwymiarowej przestrzeni, aby zrozumieć o czym mówię. No to
> może gdy nie ma grawitacji to istnieją tylko DWA wymiary?
Raczej jest tak, że gdy nie ma oddziaływania grawitacyjnego to jest
po prostu trójwymiarowa przestrzeń, a gdy pojawia się grawitacja,
to przestrzeń ta staje się pięciowymiarowa, a gdy dołączymy wymiar
czasu, to nawet sześcio. Może być nawet tak, że właśnie dzięki
czasoprzestrzeni 6D mogą istnieć obiekty (zjawiska) energio-materii o
właściwościach grawitacyjnych.

Lola